Niezadowolenie inwestorów rosło z każdą korektą wprowadzaną do prognoz finansowych C&W. W ostatnich dwóch latach było ich aż cztery. Analitycy nie wydają się zaskoczeni dymisją Wallace'a. - To było nieuniknione - mówi John Tysoe, analityk z WestLB Panmure.
Według akcjonariuszy, Graham Wallace jest bezpośrednio odpowiedzialny za chybioną strategię wejścia na rynki zagraniczne poprzez jednostkę C&W Global. W celu sfinansowania przedsięwzięcia Wallace sprzedał część aktywów firmy na rynku brytyjskim. Za jego kadencji niedawny potentat telekomunikacyjny zwolnił 14,5 tys. pracowników, a rating wydawany przez agencję Moody's spadł poniżej poziomu inwestycyjnego.
W czasie przejmowania przez G. Wallace'a funkcji dyrektora generalnego C&W w 1999 r. akcje spółki wyceniane były na 800 pensów. Obecnie kosztują niecałe 65 pensów. W ub.r. straciły 87%. W grudniu C&W pożegnał się z głównym indeksem giełdy londyńskiej FT-SE 100. Kolejnym ciosem dla firmy była konieczność zapłaty w ubiegłym miesiącu gigantycznego podatku (1,5 mld funtów) od sprzedaży Deutsche Telekom operatora sieci telefonii komórkowej - One2One.