We wtorek w Londynie cena miedzi w kontraktach trzymiesięcznych wzrosła prawie do 1700 USD za tonę, po raz pierwszy od czerwca 2002 r. Pod koniec sesji nastąpiła jednak korekta i notowania miedzi powróciły do poziomu z poniedziałkowego zamknięcia - 1693 USD/tona. Głównym powodem zwyżki były doniesienia o strajku w meksykańskiej kopalni - Cananea. Załamały się negocjacje płacowe pomiędzy centralą związkową górników i pracowników przemysłu metalowego a władzami koncernu Grupo Mexico, właściciela kopalni. Cananea produkuje rocznie 150 tys. ton miedzi. Pewien wpływ na wzrost notowań tego surowca miała też zapowiedź strajku w rosyjskim koncernie Norylski Nikiel, który poza niklem wydobywa również miedź. Analitycy londyńskiego Standard Banku nie spodziewają się jednak dalszych silnych wzrostów ceny tego surowca, chyba że przekroczy ona ważny poziom 1719 USD/tona, w przeciwnym razie powinna niebawem spaść w okolicę 1620-1640 USD.
Wtorek przyniósł dalszy wzrost ceny ropy naftowej. Za jedną baryłkę gatunku Brent płacono w końcu sesji w Londynie 30,73 USD, wobec 30,65 USD dzień wcześniej. Ropa drożała pod wpływem wypowiedzi sekretarza generalnego OPEC - Alvaro Silvy, że kartel zrobił już wszystko co możliwe, by powstrzymać wzrost notowań tego surowca. Negatywnie na nastroje wpłynął też dalszy wzrost napięcia w Zatoce Perskiej. W Kuwejcie nieznani sprawcy zastrzelili cywilnego pracownika amerykańskiej bazy wojskowej. Wzrosty zahamowała nieco informacja, że piloci tankowców w Wenezueli zakończyli strajk i dostawy ropy z tego kraju powinny niebawem zostać wznowione.
Umocnienie się dolara względem euro spowodowało wczoraj nieznaczną przecenę złota w Londynie, do poziomu 355 USD za uncję.