Środowe notowania przyniosły przecenę WIG20 o blisko 1,3%. Prawie dwukrotnie większe niż dzień wcześniej były obroty. Tylko trzem spółkom spośród 20 największych udało się wczoraj uniknąć przeceny. Ta krótka statystyka wyraźnie wskazuje na przewagę podaży na ostatniej sesji, a jeżeli dodamy do tego, że WIG20 spadł wczoraj po raz siódmy z rzędu, tracąc w tym czasie blisko 7%, to widać, że nie jest to tylko chwilowy objaw słabości kupujących.

Dwukrotne zatrzymanie średnioterminowego trendu wzrostowego przy oporze na 1250 pkt. (linia trendu spadkowego zawieszona na szczytach ze stycznia i maja 2002 r.) w połączeniu z pogarszającym się obrazem wielu wskaźników technicznych, nie rokuje zbyt dobrze spółkom w najbliższej perspektywie. Do potwierdzenia negatywnych sygnałów brakuje teraz już tylko spadku poniżej 1150 pkt. Przełamana zostanie wtedy linia sygnalna formacji podwójnego szczytu, który grozi przeceną o co najmniej 100 pkt., czyli do dołka z przełomu sierpnia i września 2002 r. (okolice 1050 pkt.). Taką możliwość, z coraz większym prawdopodobieństwem, sugeruje tygodniowy MACD, który w dół zawrócił już podczas tworzenia czerwcowego szczytu, nie potwierdzając utworzenia się drugiej górki.

Swoją szansę przed uniknięciem dalszej przeceny byki mogą już teraz upatrywać tylko w okolicy wsparcia na 1150 pkt. Obronie tego poziomu na najbliższych sesjach sprzyjać będą krótkoterminowe oscylatory, które wskazują na spore wyprzedanie rynku. Jak jednak pokazuje historia, oscylatory w przypadku kształtowania się nowego trendu, a tego nie można teraz wykluczyć, wysyłają mylne, przedwczesne sygnały. To nakazuje ostrożność przy ich obecnej interpretacji. Kupno walorów spółek z GPW nie wydaje się więc teraz najlepszym rozwiązaniem. W przypadku przełamania 1150 pkt. rozsądne będzie wręcz pozbywanie się akcji. Poziom obrony ewentualnych krótkich pozycji powinien wtedy znaleźć się nad strefą oporu 1200-1210 pkt.