Środowe notowania pozostawiły rynek kontraktów na WIG20 w bardzo ciekawym punkcie. Chodzi o linię pociągniętą po dołkach z połowy listopada i końca grudnia. Na wykresie dziennym została obroniona, na wykresie minutowym przełamana. To powoduje, że w średnim okresie sytuacja pozostaje nadal nierozstrzygnięta.
Nie ma jednak wątpliwości, że trend ma obecnie kierunek spadkowy, a można jedynie się spierać, czy doprowadzi to do zmiany tendencji w dłuższym okresie. W tym względzie kluczowe znaczenie mają dwa poziomy. Pierwszym z nich jest 1165 pkt., gdzie znajduje się wspomniana powyżej linia, a drugim dołek z 20 grudnia przy 1151 pkt. Wiele wskazuje na to, że ta kluczowa strefa wsparcia zostanie przełamana. Przemawia za tym zasłonięcie luki hossy z 3 stycznia, co stało się we wtorek, a także wysokość formacji podwójnego szczytu, która została utworzona w pierwszej połowie stycznia. Wynika z niej zniżka do 1135 pkt. Na tej wysokości znajduje się silne wsparcie w postaci minimum z pierwszej połowy listopada ub.r. i w oparciu o nie mogłoby dojść do większego odreagowania. Warto przy tym zauważyć, że zamknięcie poniżej 1151 pkt. zakończy trwający od 2 miesięcy trend boczny, co przyczyni się do umocnienia pozycji niedźwiedzi.
Uwagę podczas ostatnich notowań zwracał wzrost bazy do 10 pkt. i jednoczesny spadek liczby otwartych pozycji. Można z tego wnioskować, że część inwestorów postanowiła zrealizować zysk z krótkich pozycji. Uzasadnione jest przy tym przypuszczone, że w momencie sforsowania wsparcia przy 1165 pkt. zaczną wracać na rynek, ułatwiając osiągnięcie 1135 pkt., ewentualnie wykorzystają do tego pierwsze większe odbicie. Oporem jest 1183 pkt. i nie wydaje się, by miał on być w najbliższym czasie przełamany. Zbyt duże jest oczekiwanie na to, że następny dzień przyniesie odreagowanie.