Notowania marcowych kontraktów terminowych na WIG20 wzrosły wczoraj 5 punktów, do 1173 pkt. Biorąc pod uwagę, że wcześniej w trakcie 7 sesji straciły 87 punktów, nie jest to wiele. Nic na razie nie wskazuje na to, aby w ramach 2-miesięcznego trendu bocznego notowania miały zacząć rosnąć w kierunku górnego ograniczenia konsolidacji (1255 pkt.). Wczorajszej zwyżce towarzyszył obniżony wolumen.

Nic odkrywczego z wykresu kontynuacyjnego nie da się odczytać - decydujący dla dalszej koniunktury będzie test wsparcia na 1151 pkt. To właśnie na tym poziomie znajduje się dolne ograniczenie konsolidacji. Wybicie się z tej formacji powinno powiększyć portfele inwestorów, podążających za trendem - w ostatnich tygodniach nie mieli oni zbyt wielu powodów do radości. Od kiedy pod koniec listopada "zepsuła się" zwyżka, nie było istotnych sygnałów wejścia na rynek. Dodatkowo ostatni trend, który zapoczątkowany został pod koniec października, skończył się, zanim tak naprawdę zdążył się rozkręcić. Teraz też nie można liczyć na zbyt wiele, bo realny wydaje się spadek o ok. 130 punktów, do październikowych dołków. Ale istnieje szansa, że dołki te nie wytrzymają naporu podaży i będziemy mieli do czynienia z podobnym trendem, jak latem zeszłego roku, kiedy indeks spadł prawie 300 punktów (licząc od momentu wybicia z konsolidacji, do rozpoczęcia większej korekty).

Sośród kontraktów akcyjnych warto uważnie przyjrzeć się futures na Pekao. Wykres kontynuacyjny zatrzymał się dokładnie na poziomie linii szyi formacji głowy z ramionami (potrójnego szczytu) i w razie wybicia dołem notowania powinny spaść o 10 zł. To może być obiecująca alternatywa wobec najpopularniejszych kontraktów na WIG20.