Na przebieg czwartkowych sesji na giełdach nowojorskich ponownie największy wpływ miały raporty kwartalne publikowane przez spółki. Odsunęły one w cień obawy przed wojną na Bliskim Wschodzie czy opublikowane wczoraj najnowsze dane makroekonomiczne. Dobre nastroje zapanowały w branży high-tech, gdy rezultaty lepsze od prognoz przedstawili czołowi reprezentanci tego sektora - Texas Instruments, Quallcomm i Computer Associates. Notowania tych spółek wyraźnie rosły. W innych segmentach gospodarki nie było jednak już tak dobrze. Najmocniej traciły w czwartek na wartości papiery czołowego amerykańskiego koncernu telekomunikacyjnego AT&T Corp., który przy okazji publikacji raportu kwartalnego przedstawił niekorzystne prognozy na bieżący rok. Także rezultaty McDonald's i zapowiedź zamknięcia znacznej liczby placówek nie sprzyjała kursowi akcji tej największej światowej sieci restauracji szybkiej obsługi. Do godz. 18.00 naszego czasu indeks Dow Jones spadł o 0,29%, a Nasdaq Composite zyskał 0,82%.
Na czołowych rynkach europejskich przeważyły wczoraj umiarkowane spadki. Stosunkowo najwięcej, bo 1,52%, stracił londyński wskaźnik FT-SE 100. Inwestorzy na Wyspach najchętniej pozbywali się papierów Abbey National. Rekomendację tego banku obniżył UBS Warburg, jednocześnie prognozując, że wypłaci on mniejszą o połowę dywidendę. Na giełdzie paryskiej liderem spadków był koncern naftowy TotalFinaElf. Inwestorzy boją się tego, jakie konsekwencje dla spółki będzie miał strajk pracowników. Zdrożały natomiast papiery producenta telefonów Alcatel, dzięki lepszej ocenie amerykańskiej spółki tej samej branży - Lucent Technologies. Indeks CAC-40 spadł jednak o 0,46%. Mieszane uczucia wśród inwestorów wzbudziła Nokia, która wprawdzie pochwaliła się rezultatami lepszymi od zakładanych, ale jednocześnie przedstawiła niekorzystną prognozę na bieżący kwartał. Walory fińskiej spółki ostatecznie wczoraj staniały. W Niemczech, dzięki dobrym rezultatom, rosły notowania Siemensa, ale do godz. 18.00 frankfurcki DAX stracił 0,46%.