Sejm rozpoczął w piątek debatę nad projektem Samoobrony. Zakłada on m.in., że polityka pieniężna będzie realizowana wspólnie przez bank centralny i rząd. Przewiduje również, że Sejm będzie zatwierdzał roczne sprawozdanie NBP i udzielał absolutorium Radzie Polityki Pieniężnej. Nieudzielenie absolutorium byłoby podstawą do odwołania członków RPP. Rada miałaby też być zmniejszona z obecnych dziewięciu do sześciu członków (plus prezes NBP).

- NBP jest również odpowiedzialny za recesję gospodarczą w naszym kraju. Kredyty są nadal zbyt drogie. Niektórzy członkowie RPP wciąż są zwolennikami utrzymania stóp procentowych na dwucyfrowym poziomie. Negatywnie należy też ocenić politykę walutową banku, polegającą na utrzymywaniu przewartościowanego złotego - powiedział Stanisław Stec, występujący w imieniu SLD. Przyznał jednak, że propozycje Samoobrony prowadzą do znacznego ograniczenia niezależności NBP, co jest niezgodne z konstytucją i polskim stanowiskiem negocjacyjnym. Zapowiedział, że SLD będzie głosował za skierowaniem projektu do komisji.

W opinii Zyty Gilowskiej z PO, projekt Samoobrony jest "w co najmniej 90%" sprzeczny z konstytucją i niezgodny z przepisami Unii Europejskiej. - Nie jest prawdą, że NBP jest czemuś winien. Najlepiej jak umie, realizuje nałożone na siebie obowiązki - stwierdziła Z. Gilowska. PO będzie głosować za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu.

Poseł Zbigniew Kuźmiuk z PSL przyznał, że propozycje Samoobrony stoją "na granicy zgodności z konstytucją i prawem europejskim". PSL będzie głosował za skierowaniem projektu do dalszych prac w komisji. - To jest swoisty dramat, gdy jeden z organów państwa nie zachowuje się w sposób cywilizowany - podsumował działalność NBP.

Oprócz projektu Samoobrony, w Sejmie są też trzy inne: wspólny, autorstwa PSL i UP, PiS oraz rządowy.