Głośna obecnie sprawa sądowa, dotycząca zniekształcania dziesięć lat temu wyników banku Credit Lyonnais, m.in. przez obecnego prezesa Banku Francji Jeana-Claude`a Tricheta, przypomniała o staraniach niektórych inwestorów, aby wykryć nadużycia i uzyskać odszkodowania. Pozew w sprawie państwowego wówczas banku francuskiego złożył już w 1994 r. szczególnie aktywny w tej dziedzinie Alain Geniteau. Jako posiadacz akcji Credit Lyonnais nie mógł pogodzić się ze spadkiem ich ceny, trudnym do wytłumaczenia wobec korzystnych - według oficjalnego raportu - wyników finansowych.

Jeżeli Trichet zostanie uznany za winnego, grozi mu kara do pięciu lat więzienia oraz grzywna w wysokości 375 tys. euro. Przekreśliłoby to plany objęcia stanowiska prezesa Europejskiego Banku Centralnego. Geniteau podkreśla, że nie zależy mu na wsadzaniu kogokolwiek za kraty, lecz na ujawnieniu prawdy. Jako drobny akcjonariusz ma dostęp tylko do rocznych raportów finansowych spółek, które - jego zdaniem - nie wystarczają, by udowodnić jakiekolwiek nadużycia. Dlatego za jedyne wyjście uważa kierowanie wątpliwych spraw do sądu.

Inwestorzy europejscy występują z coraz większą liczbą tego rodzaju pozwów, co zmusza - ich zdaniem - dyrektorów firm do bardziej rzetelnego zarządzania oraz poważnego traktowania interesów akcjonariuszy. Można wymienić wiele przykładów takich działań, a także pozytywnego załatwienia spraw przez sądy.

W zeszłym roku na wniosek Geniteau i Colette Neuville francuskie władze nadzorujące rynki finansowe cofnęły zgodę na ofertę Schneider Electric, niekorzystną dla części udziałowców Legrand. Geniteau doprowadził do skazania przedsiębiorcy i polityka Bernarda Tapie za marnowanie środków spółki Testut. Za winnego nadużyć w Elf Aquitaine uznano byłego ministra Rolanda Dumasa. Wszczęto też dochodzenie w sprawie korupcji w paryskim zarządzie miasta.