- Jednym z naszych priorytetów jest wypłata dywidendy za rok 2003. Szacujemy, że możemy przeznaczyć na to ok. 50% zysku, co daje mniej więcej 2,1 zł na akcje. Przy obecnej cenie rynkowej oznacza to, że akcjonariusze Relpolu otrzymają nagrodę z zysku równą blisko 9% wartości akcji - powiedział Mariusz Wróbel, prezes Relpolu. Władze spółki deklarują, że chcą wypłacać dywidendy co roku. Producent przekaźników magnetycznych sprzedał w styczniu blisko 273 tys. swoich akcji (32%) inwestorom finansowym - dzięki temu zmniejszył obciążenia z tytułu odsetek od kredytów bankowych, zaciągniętych na kupno akcji o 700 tys. zł.

Prognoza przychodów żarskiej spółki oparta jest na deklaracjach jej klientów, w tym włoskiej spółki Carlo Gavazzi, która w ramach obustronnej umowy z Relpolem w zamian za zainstalowanie linii produkcyjnej tylko w tym roku odbierze towar za 18 mln zł. Spółka wyeksportuje blisko 70% swojej produkcji. Relpol w ramach restrukturyzacji produkcji przeniósł dział wytwarzania przekaźników przemysłowych na Litwę, gdzie koszty płac są niższe o kilkadziesiąt procent. Obecnie zatrudnia w Polsce i za granicą blisko 800 osób.

Spółka jest w sporze z zielonogórskim Urzędem Kontroli Skarbowej, i związku z tym musiała zawiązać rezerwę w wysokości 6 mln zł. Spór dotyczy sprawy z 1999 roku, kiedy Relpol sprzedał akcje Elzabu, a przychód z tej operacji rozliczył wykorzystując tarczę podatkową i skomplikowaną procedurę finansową, którą wtedy proponował Reiffeisen Bank. UKS zakwestionował tę operację.

- Zielonogórski UKS jest jedynym w Polsce, który neguje istotę tej transakcji. Dodatkowo nie wydał w tej sprawie orzeczenia, tylko cały czas przedłuża kontrole. W momencie kiedy UKS wyda wyrok, skierujemy sprawę do NSA, który, jestem przekonany, przychyli się do naszej interpretacji i w przyszłości rozwiążemy tę rezerwę - dodał prezes Relpolu.