Reklama

Prezesi bez zajęcia

Już ponad 300 prezesów znajduje się na liście bezrobotnych, prowadzonej przez Ministerstwo Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej. Średni czas poszukiwania pracy przez osoby zajmujące najwyższe stanowiska w firmach wydłużył się do roku, a coraz większego znaczenia przy znalezieniu odpowiedniej posady nabierają kontakty towarzyskie.

Publikacja: 04.02.2003 08:44

Przyczyn pogorszenia się sytuacji na rynku pracy dla menedżerów jest wiele. Przede wszystkim mniej firm inwestuje w Polsce i otwiera tutaj oddziały. - Jeszcze 4-5 lat temu zapotrzebowanie na wyższą kadrę menedżerską było znacznie większe - przyznaje Joanna Dulniak z IIC Partners, stowarzyszonej z Bigram. Zdaniem Macieja Krzysztofika, prezesa jobs.pl - serwisu internetowego poszukującego pracowników - bezrobotni prezesi to efekt sytuacji gospodarczej w Polsce. - O utracie wysokich stanowisk decydują kwestie polityczne, zmiana właściciela lub często upadek firmy - mówi M. Krzysztofik. Niektórzy prezesi czy dyrektorzy są zwalniani, bo się po prostu nie sprawdzili. Zdaniem Tomasza Uchmana z Business Centre Club, część z nich nie spełniała po prostu oczekiwań właścicieli firm.

Na rynku pracy znajduje się obecnie więcej niż w poprzednich latach osób, które były zatrudnione na stanowiskach menedżerskich. - Pewne nazwiska na liście bezrobotnych są znaczące w danych branżach - mówi J. Dulniak. Większość z tych osób nie jest zainteresowana niższymi stanowiskami. Niektórzy są niezależnymi konsultantami.

Zarobki niższe o 20% - oprócz spółek giełdowych

Zdaniem J. Dulniak, zarobki kadry menedżerskiej spadły w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy o około 15-20%. Dotyczy to przede wszystkim polskich przedsiębiorstw o średniej wielkości. - Jeżeli można było pozyskać kandydata o podobnych kwalifikacjach, ale o niższych oczekiwaniach finansowych, to decydowano się najczęściej na wybór osoby, której przyjęcie oznaczało niższe koszty dla firmy - mówi J. Dulniak. Śladem tym nie podążyły raczej duże, międzynarodowe koncerny. - Duże koncerny, spotykając się z trudną sytuacją rynkową, często szukają osób lepiej wykwalifikowanych, oferując im wysokie płace - twierdzi J. Dulniak. Jej zdaniem, najwyższy poziom wynagrodzeń uzyskać można w instytucjach finansowych, bankach i firmach ubezpieczeniowych oraz spółkach telekomunikacyjnych.

- W tych firmach najwyższa kadra menedżerska zarabia nawet około 200 tys. złotych miesięcznie. Z reguły niższy poziom wynagrodzeń oferowany jest w spółkach produkcyjnych, chociaż i tu, jeżeli sprzedaż jest wysoka, to zarobki mogą być również bardzo wysokie - uważa J. Dulniak. Obniżki wynagrodzeń nie dotykają też z reguły kadry zarządzającej spółkami giełdowymi. PARKIET publikuje co roku raport o wartości wynagrodzeń dla zarządów firm, z którego wynika, że np. w zeszłym roku zarobki tej grupy wzrosły w porównaniu z poprzednimi latami. Jedyną oznaką recesji gospodarczej jest to, że wzrost ten był mniej dynamiczny.

Reklama
Reklama

Niższe wynagrodzenia oferowane są w firmach zlokalizowanych poza dużymi miastami. - Zdarzyło nam się, że w jednej z zagranicznych, znaczących firm polski prezes zarabiał 10 tys. zł - twierdzi J. Dulniak.

Jak się szuka prezesa?

Zdaniem J. Dulniak, w czasie recesji gospodarczej dużego znaczenia na rynku pracy nabierają kontakty towarzyskie. Nie wypada bowiem zostawić przyjaciela bez pracy. W ten sposób może się dodatkowo pogorszyć sytuacja firm, które otrzymają prezesa "z polecenia", ale bez kwalifikacji. Często zlecenia na poszukiwanie kandydatów na najwyższe stanowiska firmy doradztwa personalnego otrzymują wtedy, gdy nie można znaleźć odpowiedniej osoby wewnątrz przedsiębiorstwa i wśród znajomych.

Spółki zajmujące się doborem kadr poszukują odpowiednich kandydatów często bezpośrednio (head hunting) wśród prezesów spółek o podobnym profilu działalności. Osoby poszukujące konkretnego stanowiska same kontaktują się z firmami doradztwa personalnego. Sławomir Horbaczewski, do niedawna prezes spółki Dr. Witt, wysłał życiorys do 75 head hunterów. W rozmowie z PARKIETEM stwierdził, że nie korzysta ze znajomości, ale chce, aby jego umiejętności zostały obiektywnie ocenione.Nie najlepsze perspektywy

Zdaniem Macieja Krzysztofika, sytuację pogarsza fakt, że polscy prezesi nie umieją się odnaleźć w nowych warunkach rynkowych. - Moi klienci, jeżeli szukają kogoś na stanowisko prezesa, to najczęściej chcą, żeby miał doświadczenie zagraniczne - mówi szef jobs.pl. Również zdaniem T. Uchmana, staże zagraniczne i bardzo dobra znajomość języków obcych mają duże znaczenie przy doborze odpowiednich kandydatów.

Sytuacja na rynku pracy dla menedżerów jest uzależniona od koniunktury rynkowej, a ta może się nieprędko poprawić. - Zawsze jest jednak możliwość, że osoby sprawujące funkcje zarządcze będą prowadziły działalność na własną rękę, bez czekania aż ktoś ich zatrudni - mówi T. Uchman.

Reklama
Reklama

Giełdowi prezesi

bez etatu albo na swoim

Bezrobocie dotyka również kadry zarządzającej spółkami giełdowymi. Z funkcji zrezygnowali dwaj wieloletni prezesi banków: Cezary Stypułkowski, szef Banku Handlowego oraz Stanisław Pacuk z Kredyt Banku. Pracy nie ma Barbara Lundberg, była szefowa Elektrimu. Wielu odwołanych w ciągu ostatnich lat prezesów to osoby w podeszłym wieku i trudno już w tych przypadkach mówić o bezrobociu. Są to na przykład Ryszard Harhala, były prezes Stalexportu czy Zofia Gaber z Agrosu. Witold Zaraska z Exbudu działa aktywnie w Business Centre Club, zaś Grzegorz Tuderek z Budimeksu jest posłem na Sejm (z listy SLD) oraz doradcą dużej spółki budowlanej JW Construction.

Wiele osób, zarządzających do tej pory spółkami giełdowymi, postanowiło działać na własną rękę. Przykładem jest choćby Andrzej Skowroński, który kierował Elektrimem przed B. Lundberg. Jest współudziałowcem deweloperskiej spółki Sabe Inwestment. Własną działalność prowadzi też Edward Wojtulewicz, który z rynkiem kapitałowym pożegnał się już dawno (w 1998 r. odwołano go ze stanowiska prezesa Impexmetalu). - Potrafię sam prowadzić samochód, więc jakoś sobie radzę nie będąc prezesem - żartuje Edward Wojtulewicz. W marcu 2002 roku zarejestrował spółkę Wojtulewicz Holdings. - Zajmujemy się mnóstwem rzeczy od doradztwa, do handlu z zagranicą. Firma ma charakter rodzinny. Zakładając ją zależało mi, by rodzinę trochę w tej dziedzinie wyedukować. Szybko przekonałem się, że działalność gospodarczą w Polsce prowadzi się "śmiesznie". Np. uregulowanie 1,5 zł zaległości wobec ZUS-u zajmuje cały dzień - mówi.

Tak naprawdę jednak losy E. Wojtulewicza nadal związane są z giełdą. Zagadnięty o giełdę i obecną działalność kierowanej przez siebie kiedyś spółki zdecydowanie traci humor. W jego portfelu nadal jest 60 tys. akcji Impexmetalu, kupowanych po 36 zł, w czasie wprowadzania firmy na parkiet. Pakiet wart przed 5 laty ponad 2,1 mln zł, dzisiaj wyceniany jest na niecałe 400 tys. zł. - Akcje kupowałem za własne pieniądze, bez żadnych preferencji, dziś ich wartość jest 6-krotnie niższa, spółka w fatalnej sytuacji, a zarząd i rada nadzorcza jak gdyby nigdy nic dostają skwitowanie - mówi Edward Wojtulewicz.

Na swoją rękę prowadzi działalność również Andrzej Modrzejewski, odwołany w zeszłym roku prezes PKN Orlen. W lutym 2002 r. funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego zatrzymali go pod zarzutem wykorzystywania poufnych informacji. - W grudniu 2002 r. skończył się okres wypowiedzenia z PKN Orlen. Obecnie staram się uruchomić własną działalność. Jest to firma doradcza w zakresie zarządzania przedsiębiorstwem - mówi w rozmowie z PARKIETEM A. Modrzejewski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama