Reklama

Rynek futures na WIG20 trzeba rozhuśtać

Jednym z powodów zmniejszenia się w 2002 r. o blisko 20% obrotów na kontraktach terminowych na WIG20 może być malejąca zmienność notowań. Wraz z wysokimi prowizjami obowiązującymi na naszym rynku sprawia to, że te pochodne stają się mniej konkurencyjne w stosunku do futures na zagraniczne indeksy akcji. Aby spróbować przeciwdziałać temu zjawisku, warto rozważyć dwu- lub nawet trzykrotne powiększenie wartości kontraktu na indeks największych spółek.

Publikacja: 04.02.2003 08:47

O przyczynach marazmu na naszej giełdzie mówi się dużo i od dłuższego czasu. Winą za spadek aktywności obarcza się z jednej strony OFE, które pilnują, żeby kursy nie spadły za nisko, z drugiej - zarządy spółek za słabe zarządzanie i lekceważenie inwestorów oraz giełdę za małą aktywność w pozyskiwaniu nowych firm. Włodarze polskiego rynku kapitałowego zrzucają odpowiedzialność na kiepską koniunkturę gospodarczą i bessę, która odstrasza inwestorów indywidualnych. Sami inwestorzy jako główną przyczynę podają wysokie prowizje i sterowanie rynkiem przez OFE. Do tego doszły ostatnio informacje o propozycjach wprowadzenia podatku od zysków osiąganych na giełdzie. Nawet najpopularniejszy na parkiecie kontrakt na WIG20 cieszy się coraz mniejszą popularnością (spadek wolumenu obrotów w 2002 r. o 16% w porównaniu z 2001 r.).

Tymczasem światowe giełdy terminowe pomimo podobnych problemów (bessa, dekoniunktura, spadek zaufania do zarządów spółek, brak nowych firm na parkiecie) osiągają nowe rekordy, jeśli chodzi o wartość i wolumen obrotów1. Dlaczego tak się dzieje?

Przynajmniej częściową odpowiedź można uzyskać, dokonując analizy porównawczej notowań zagranicznych indeksów, na które są wystawiane najbardziej popularne kontrakty, oraz samych kontraktów, odpowiednio z WIG20 i kontraktem na WIG20.

Analiza porównawcza

Tabela 1 prezentuje średnią zmienność indeksów z ostatnich 60 i 240 sesji 2002 r. WIG20 jest najmniej zmiennym indeksem spośród analizowanych, bez względu na to, czy zmienność mierzymy różnicą między kursem najwyższym i najniższym na sesji, czy różnicą między zamknięciami kolejnych sesji. Co ciekawe, największą zmiennością charakteryzują się indeksy europejskie (DAX i CAC40), które wyprzedzają nawet wskaźnik spółek technologicznych Nasdaq 100.

Reklama
Reklama

Jak pokazują wyniki kolejnych obliczeń, nie dość, że nasz indeks jest najspokojniejszy, to jeszcze spekulanci grający na kontraktach mają najmniejsze możliwości zarobku. Wynika to z przeliczeń wartościowej zmienności, które zawiera tabela 2.

Najniższy przelicznik jednego punktu WIG20 (10 zł = ok. 2,5 euro) powoduje, że zmienność wartościowa polskich kontraktów indeksowych jest kilkunastokrotnie mniejsza niż mini-Nasdaq-100, a nawet 3-krotnie niższa niż kontraktów mini na indeks IBEX-35. W tym miejscu warto wskazać lidera zmienności - kontrakty na DAX - i przestrzec wszystkich inwestorów "przesiadających się" z WIG20 na kontrakty notowane na Eurex. Zmienność ponad 3200 euro oznacza, że w ciągu sesji tyle można zarobić albo stracić na jednym kontrakcie! Warto o tym pamiętać, rozważając przejście do "niemieckiej ligi". Można to porównać z przesiadaniem się z parowej ciuchci do kolejki w wesołym miasteczku. Jakby tego było mało, okazuje się, że prowizje płacone przez biura maklerskie i końcowych inwestorów są niewspółmiernie wysokie w porównaniu ze zmiennością.

Wartości zawarte w kolumnie 4 tabeli 3 (ATR z 240 sesji) pokazują, jak dużą część dziennej zmienności musi wychwycić day-trader, żeby zarobić na prowizje. Najwyższe wartości te są w przypadku indeksu WIG20 - dla DAX wystarczy tylko "załapać się" na 1% typowego dziennego ruchu cen, aby zarobić na opłaty dla pośredników.

Wysokie prowizje

- pazerność biur maklerskich?

Warto zastanowić się, czy wysokie w stosunku do zmienności kontraktów prowizje to efekt pazerności biur maklerskich. Do obliczeń (tabela 3) wzięto maksymalną prowizję internetową dla rynku polskiego i maksymalną prowizję telefoniczną, jaką proponuje na rynkach zachodnich DM BOŚ. Żeby proporcja zmienności do prowizji pozostała na podobnym poziomie, inwestorzy powinni w Polsce płacić 2,5 euro w obydwie strony, czyli mniej więcej tyle, ile obecnie pobierają GPW i KDPW. Bez obniżek ze strony tych instytucji nie ma szans na osiągnięcie ww. wskaźników. Odpowiedzią na powyższe rozważania byłaby zapewne informacja o ponoszonych przez GPW stratach operacyjnych, które uniemożliwiają jakiekolwiek obniżki, a wręcz prowokują do pByć może warto zatem zastanowić się nad licznikiem ułamka, który wyraża stosunek zmienności do wielkości prowizji. O ile trudno byłoby spowodować administracyjne zwiększenie zmienności notowań akcji i indeksu, to można zastanowić się nad zwiększeniem mnożnika kontraktu. Jak widać w załączonej tabelce, wartość kontraktu na WIG20 odstaje kilkunastokrotnie od wartości kontraktów na pozostałe indeksy i jest "jedynie" 2--krotnie mniejsza niż wartość kontraktu na mini-IBEX35. Co więcej, zmiana o jeden tick WIG20 daje zmianę o 0,09% indeksu, podczas gdy np. dla DJIA tylko 0,01%.

Reklama
Reklama

Skutki zwiększenia mnożnika

Dlaczego więc nie powiększyć mnożnika kontraktów na WIG20 do 20 lub 30 zł?

Argumenty na tak wydają się oczywiste:

- lepszy stosunek prowizja/ zmienność (day-trader będzie musiał "wyłapać" mniejszą część zmienności, żeby zarobić),

- znaczna część inwestorów będzie zarabiała już na 1 ticku, co może zwiększyć ich aktywność,

- wartość kontraktu na WIG20 wzrośnie do poziomu 6-9 tys. euro, co może przyczynić się do zainteresowania się rynkiem inwestorów instytucjonalnych.

Reklama
Reklama

Oczywiście, operacja podwyższenia mnożnika zmuszałaby do stworzenia nowego instrumentu lub zmiany specyfikacji. Pierwsze rozwiązanie wydaje się ryzykowne. Przez pewien czas obrót mógłby być podzielony na dwa kontrakty. Myślę jednak, że przykład giełdy hiszpańskiej, na której duży kontrakt na IBEX-35 stał się za duży dla tamtejszych inwestorów i wprowadzenie kontraktu mini stało się konieczne, wskazuje na to, że nawet niewielkie giełdy są w stanie ponosić ryzyko zmian.

Drugim rozwiązaniem problemu byłoby podwyższenie mnożnika już istniejących kontraktów. Nie mogłaby być to operacja z dnia na dzień, gdyż wymaga podwyższenia wnoszonych depozytów. Warto jednak zauważyć, że KDPW przyzwyczaił polskich inwestorów do częstych zmian depozytu. Gdyby zaplanować powyższą operację na przestrzeni 1-2 miesięcy, to dosyć szybko można podwyższyć depozyt z obecnych 600 do 1200 zł.

Pozostaje jeszcze przezwyciężyć obawy GPW, że przez podwojenie depozytów znikną z giełdy najmniejsi gracze, dysponujący kapitałem tylko na jeden kontrakt. Warto jednak zauważyć, że w okresie największych obrotów depozyt wynosił ok. 10%, a wartość WIG20 blisko 2000 pkt. Na depozyt trzeba było wtedy mieć ok. 2000 zł.

Przedstawiona powyżej analiza porównawcza zagranicznych indeksów oraz kontraktów na nie, wskazuje na przynajmniej dwa problemy polskiego rynku: niską zmienność oraz wysokie prowizje. Zaproponowana próba podniesienia konkurencyjności kontraktów na WIG20 ma charakter techniczny. Nie jest zapewne "lekiem na całe zło", ale daje szansę na zatrzymanie na naszym rynku najaktywniejszych inwestorów. Władze giełdy, instytucji, która pomaga w handlu ryzykiem, powinny zastanowić się, czy nie warto podjąć takowego, żeby ratować rynek przed całkowitym uśpieniem. Truizmem jest stwierdzenie, że zbyt długie dostosowywanie może spowodować, że nie będzie już czego ratować. Polskiego rynku kapitałowego nie chronią bowiem żadne bariery "celne" ani okresy dostosowawcze. Inwestorzy uczą się bardzo szybko, a rynek nie znosi próżni. Dlaczego więc nie spróbować i nie przemnożyć kontraktów przez 2? n

1 Eurex osiągnął w 2002 roku rekord obrotów - 800 mln kontraktów, czyli 19% więcej niż w 2001 r. http://www.eurexchange.com/index2.html? mp&1&1&/marketplace/products_prodnews_en.html odwiedzone 29.01.2003 r.

Reklama
Reklama

Zaprezentowane w materiale obliczenia dotyczą 240 sesji 2002 roku. Celem ich przeprowadzenia jest porównanie możliwości inwestowania w kontrakty terminowe na różnych rynkach przez dziennych spekulantów (day-traderów). W tekście policzono:

1. Dzienną zmienność indeksu, na który wystawione są kontrakty w punktach (różnica między dziennym maksimum i minimum) i w procentach (iloraz różnicy wartości maksymalnej i minimalnej w czasie sesji i wartości zamknięcia) oraz zmienność nocną (różnica pomiędzy kolejnymi zamknięciami w tabelce 1 lub wskaźnik 2. Wartości punktowe zmian w euro wg wartości punktu indeksu podawanego w specyfikacjach poszczególnych kontraktów.

3. Wartości prowizji (w obydwie strony) płaconej przez biura oraz końcowych inwestorów w stosunku do zmienności wartościowej.

4. Wielkość depozytów zabezpieczających w porównaniu ze zmiennością kontraktów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama