Reklama

Hydrobudowa Śląsk celem przejęcia

Podjęcie wszelkich środków obronnych przeciwko wrogiemu przejęciu Hydrobudowy Śląsk zapowiada prezes spółki Józef Tomolik. "Najeźdźcą" jest, w jego ocenie, katowicka firma Seba, działająca na zlecenie grupy nieznanych inwestorów. Seba potwierdza, że przejmuje akcje budowlanej firmy.

Publikacja: 05.02.2003 07:56

Na początku stycznia kurs śląskiej Hydrobudowy wynosił 11 zł, a obroty były niemal zerowe. W ostatnich dniach notowania podskoczyły do 25 zł, przy wolumenie sięgającym kilku tysięcy akcji. Zarząd w oficjalnym komunikacie zdementował informację, że hossa jest efektem podpisania kontraktów o łącznej wartości 44,4 mln zł. - Zwyżka to efekt próby wrogiego przejęcia spółki - mówi nam prezes Tomolik. Jak wynika z naszych informacji, notowania firmy analizuje KPWiG.

Seba "najeźdźcą"?

- Spotkałem się z prezesem katowickiej firmy Seba. Dowiedziałem się od niego, że spółka ta działa na zlecenie grupy inwestorów i zamierza zrobić wszystko, aby przejąć 51% głosów na WZA Hydrobudowy. Z rozmowy wynikało, że porozumiała się już ona z Energopolem Południe i Jupiterem w sprawie odkupienia naszych akcji - wyjaśnia prezes Tomolik. Inwestor wystosował oświadczenie, w którym informuje, że w swoich planach strategicznych zakłada inwestycje długoterminowe w sektorze budownictwa. "Po analizie rynku podjęto decyzję o wejściu kapitałowym do Hydrobudowy Śląsk. Obecnie w transakcjach indywidualnych i pakietowych kupowane są akcje spółki, co może mieć wpływ na obserwowany ostatnio wzrost notowań" - czytamy w piśmie podpisanym przez prezesa Artura Kisiela. Seba zapewnia, że nie zawarła żadnych porozumień z Jupiterem oraz Energopolem Południe, ale negocjuje zakup od nich akcji. "Teza (...) o próbie wrogiego przejęcia nie znajduje potwierdzenia w faktach, skoro z głównymi akcjonariuszami prowadzone są negocjacje, a ich zaawansowanie można ocenić jako wysokie" - twierdzi zarząd Seby. Inwestor przypomina, że znaczący pakiet walorów spółki znajduje się w rękach zarządu Hydrobudowy Śląsk oraz osób z nim związanych. W takiej sytuacji, jak ocenia Seba, przejęcie przez nią kontroli pozwoli na uporządkowanie struktury właścicielskiej oraz "rozjaśnienie relacji inwestor-spółka".

- Interes Jupitera jest jednoznaczny: chcemy sprzedać akcje i szukamy kupca. Spółka jest sporo warta, co jest zasługą prezesa Tomolika, dobrze nią zarządzającego. Chcemy jednak tę wartość zrealizować. Szukamy chętnego na walory od dłuższego czasu. Rozmawiamy z różnymi kandydatami - informuje Janusz Koczyk, prezes Trinity Management, firmy zarządzającej majątkiem Jupitera (ma 32% kapitału i 26% głosów w Hydrobudowie). - Nic mi nie wiadomo o rozmowach z Sebą czy jakąkolwiek inną firmą na temat sprzedaży akcji Hydrobudowy Śląsk. Jesteśmy zdziwieni zwyżką kursu śląskiej spółki - twierdzi Gabriela Głogowska, rzecznik Energopolu Południe.

W ocenie prezesa Tomolika, fakt, że Seba współpracuje z Jupiterem i Energopolem znajduje potwierdzenie w piśmie, w którym NFI zażądał zwołania NWZA w celu dokonania zmian w radzie nadzorczej Hydrobudowy. Fundusz domaga się zwołania walnego w najkrótszym możliwym terminie, nie później jednak niż do 7 marca, mimo że zgodnie z planami Hydrobudowy, już w kwietniu powinno się odbyć zwyczajne walne. Fundusz posiada nieodwołalne pełnomocnictwo do wykonywania prawa głosu z akcji spółki należących do Energopolu Południe (NFI jest największym akcjonariuszem tej firmy). - Zostało ono udzielone NFI w związku z otrzymaną przez nas od niego w ubiegłym roku pożyczką. Jednym z zabezpieczeń był zastaw na akcjach Hydrobudowy i związane z tym pełnomocnictwo do wykonywania głosów - wyjaśnia G. Głogowska.

Reklama
Reklama

Po co komu księga?

Jupiter, jak informuje prezes Tomolik, zażądał także przekazania księgi akcyjnej spółki. Po co? - Sądzę, że chodzi o nazwiska i adresy założycieli przedsiębiorstwa, do których należą akcje uprzywilejowane - komentuje prezes. - Akcjonariusz ma prawo wglądu do księgi akcyjnej i chcemy z niego skorzystać. Chcemy wiedzieć, kto jest akcjonariuszem spółki i chcemy przygotować się na walne - komentuje prezes Koczyk. Szef Jupitera poinformował nas, że NFI chce zmienić swojego przedstawiciela w radzie firmy i - jeśli będzie to możliwe - zwiększyć w niej reprezentację.Prezes Tomolik informuje, że od akcjonariuszy spółki, w tym jej pracowników, ma sygnały, że osoba przedstawiająca się jako makler z Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska telefonuje do udziałowców i namawia ich do sprzedaży akcji. - Z mojej wiedzy wynika, że nikt z pracowników DM BOŚ nie dzwoni do akcjonariuszy Hydrobudowy - informuje nas Sławomir Siwiec, dyrektor sieci oddziałów DM BOŚ. Prezes Koczyk zapewnia, że nie ma żadnej wiedzy na ten temat.

Obrona konieczna

- Jeżeli ktoś za wszelką cenę chce przejąć kontrolny pakiet akcji, to jasne jest, że mamy do czynienia z próbą wrogiego przejęcia - twierdzi prezes Tomolik. Zapowiada podjęcie działań obronnych. Zamierza jako osoba fizyczna skupować akcje Hydrobudowy. Do zakupów może też przystąpić spółka, która, zgodnie z decyzjami WZA, może przejąć do 10% własnych walorów (w celu odsprzedaży pracownikom). - Będziemy bronić się wszelkimi sposobami. Zakupy akcji wchodzą w grę, o ile nie będzie takiego podbijania kursu, z jakim mamy ostatnio do czynienia. Zamierzam zrobić wszystko, aby nie doszło do wrogiego przejęcia - komentuje prezes Tomolik.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama