Od samego początku wtorkowej sesji niedźwiedzie przejęły kontrolę nad rynkiem i nie oddały jej już do końca. W związku z tym można powiedzieć, iż rynek powrócił do trendu spadkowego, co powinno zaowocować ponownym testem 1085 pkt.

Już na otwarciu kontrakty straciły 7 pkt., w porównaniu z poniedziałkowym zamknięciem. Obawy przed środowym wystąpieniem sekretarza stanu USA Colina Powella negatywnie wpłynęły na giełdy Eurolandu. W związku z tym i na GPW nie mogło być mowy o kontynuacji odbicia. Należało się w związku z tym liczyć z ponownym testem 1100 pkt. i tak też się stało.

Wzrosty rynku zostały powstrzymane na poziomie 1130 pkt., a więc na poziomie listopadowej konsolidacji, która stanowić teraz będzie silny opór. Jego pokonanie powinno umożliwić zwyżkę do poziomu 1150-1160 pkt. Po wtorkowej sesji taka korekta trendu spadkowego jest jednak mało prawdopodobna. Wszystko wskazuje bowiem na to, iż rynek już na kolejnej sesji powinien zmierzyć się ze wsparciem na poziomie 1085 pkt. Z uwagi na panujący trend istnieje duża szansa na to, że zostanie ono pokonane. Otworzyłoby to drogę do dalszych spadków, sięgających 1050 pkt. Wielu graczy zdaje się zakładać taki właśnie rozwój wypadków, stąd duża ujemna baza, która podczas sesji dochodziła nawet do 20 pkt. Kiepskie perspektywy dla posiadaczy długich pozycji potwierdzają również wskaźniki. MACD dalej opada poniżej swojej średniej, zachęcając tym samym do gry z trendem. ADX osiągnął natomiast poziom 30 pkt., potwierdzając silną i stabilną tendencję spadkową.

Najbliższa sesja w związku z powyższym powinna doprowadzić do testu minimum z 29 stycznia, który tym razem nie powinien wypaść pomyślnie dla byków.