Autorzy raportu po analizie danych pochodzących z ponad 100-letniej historii giełd w Europie, obu Amerykach, Azji i Afryce - są umiarkowanymi optymistami. Uważają, że w dłuższym okresie akcje muszą być atrakcyjniejsze od obligacji i na giełdy musi powrócić hossa. Od 1900 r. średni wzrost roczny giełd amerykańskich wynosi 6,3% powyżej inflacji, a europejskich - 5,2%. Natomiast rynek obligacji w tym samym okresie miał średni roczny wzrost o 1,9% w USA oraz 1,3% na Starym Kontynencie.
Odzyskanie 13 bilionów USD zajmuje jednak trochę czasu. Zdaniem autorów raportu - ok. 15 lat. Pod względem wielkości spadków (50%) obecna bessa jest trzecią w historii - po wielkim krachu z 1929-1932 w USA (80-proc. spadek) i bessie z 1973-1974 (brytyjski rynek akcji stracił wówczas 71%).
Naukowcy przyznają, że dane historyczne nie są wystarczające jeśli chodzi o możność przewidywania przyszłych zachowań giełdy. Istnieją jednak pewne ogólne, choć może nieco irracjonalne przesłanki. Otóż stosunek lat dodatnich do ujemnych na giełdach na przestrzeni ostatniego wieku wynosi 62:38. Skoro więcej było lat hossy - wniosek, wynikający z rachunku prawdopodobieństwa, jest jeden: kiedyś znowu musi być lepiej, by pewna historyczna zależność wciąż miała uzasadnienie.
Po załamaniu się rynków w latach 1973-1974 i w 1987 r. indeksy wróciły do poziomów sprzed krachów w ciągu 3-4 lat. Tym razem jednak na to się nie zanosi - argumentują autorzy raportu. Dzisiaj wycena spółek jest znacznie bardziej zawyżona w stosunku do ich zysków, niż w trakcie poprzednich spadków.