"Idzie luty kupuj puty" - tak kiedyś wspólnie z jednym z kolegów z pracy sparafrazowaliśmy znane przysłowie. I chociaż odnosiło się ono bezpośrednio do warrantów, to jednak dość celnie określa nastroje inwestycyjne w lutym. Warranty typu put pozwalają zarabiać na zniżkach, a wczorajsza sesja nie pozostawiła wątpliwości co do tego, że jeśli można myśleć o jakiś zyskach w najbliższym okresie, to raczej będą one generowane przez krótkie pozycje. W czwartek bowiem po raz kolejny została potwierdzona dominacja trendu spadkowego, a spadek wskaźnika WIG20 o prawie 2% doprowadził ostatecznie do przełamania poziomu wsparcia na wysokości 1100 pkt. To jednoznacznie zakończyło płaską korektę, z jaką mieliśmy do czynienia od ponad tygodnia. A o tym, że niedźwiedzie odzyskały przewagę nad rynkiem bardzo dobrze świadczą wysokie, przekraczające 200 mln zł, obroty oraz zamknięcie indeksu największych spółek na poziomie jego dziennego minimum. W związku z tym cel wydaje się być dość prosty i jest nim poziom 1040 pkt. Taki zakres spadków wynika przede wszystkim z formacji podwójnego szczytu, której linia szyi została przełamana na sesji 27 stycznia. Ponadto, dopiero na tym poziomie znajduje się pierwsza poważna bariera popytowa, którą wyznaczają lokalne dna zanotowane w lipcu, wrześniu i październiku ubiegłego roku.
O tym, że spadkowy potencjał jest jeszcze spory, świadczą także wskaźniki, które nie dotarły jeszcze nawet do strefy wyprzedania. Bardzo czytelny sygnał zajmowania krótkich pozycji na akcjach największych spółek wygenerował wczoraj Ultimate Oscillator, który po podejściu pod swój poziom równowagi odbił się od niego w dół. Ponadto o tym, że rynek powrócił do trendu spadkowego świadczy wzrost wartości wskaźnika ADX. W tej sytuacji, należy się podporządkować panującemu trendowi, tym bardziej że jest on bardzo wyraźny i ma jeszcze spory potencjał. A jak wiadomo to właśnie strategia gry z trendem daje najlepsze rezultaty.