Hydrobudowa Śląsk poinformowała o zakupach realizowanych przez menedżment od początku czerwca 2002 r. do 7 lutego tego roku. Członek rady nadzorczej kupił prawie 2,3 tys. akcji, a członek zarządu prawie 2,1 tys. Papiery są uprzywilejowane co do głosu. Kupujący płacili po 10 zł (kurs na GPW wynosi około 25-28 zł).

- Informujemy o zakupach menedżerów, kiedy ich wartość przekracza łącznie 5 tys. euro. Rzeczywiście, w ostatnim czasie transakcje się nasiliły - powiedział Jarosław Dusiło, wiceprezes Hydrobudowy Śląsk. - Jeśli chodzi o przyczynę, to mogę się wypowiadać tylko w swoim imieniu. Moje zakupy, o których informowaliśmy wcześniej, mają związek z zapowiadanymi przez nas działaniami obronnymi wobec próby wrogiego przejęcia. Chcemy jako zarząd wzmocnić swoją pozycję przed walnym, zaplanowanym na 7 marca - wyjaśnił.

Własne akcje kupowała ostatnio także spółka. Przejęła pakiet prawie 3,5 tys. walorów po 23 zł oraz 2,5 tys. po 19,40 zł. Papiery gromadzone są zgodnie z uchwałą WZA, zezwalającą na ich zakupy w celu odsprzedaży pracownikom. W praktyce jednak quasi-buy back ma również związek z działaniami obronnymi. W sumie Hydrobudowa ma już 26,6 tys. walorów (2,04% kapitału i 1,67% głosów na WZA). Jakie inne działania obronne podejmuje giełdowa firma? - Informujemy pracowników o sytuacji. Są mocno zaniepokojeni. Oczywiście, wybór, czy chcą sprzedać akcje, czy nie, należy do nich. Nie staramy się ich do niczego przekonywać, ale z tego co wiem, wynika, że raczej nie chcą się pozbywać papierów - twierdzi wiceprezes Dusiło.

Zarząd Hydrobudowy Śląsk o próbę przejęcia spółki - jego zdaniem wrogiego - oskarża katowicką firmę Seba. - Przyznaliśmy już, że jesteśmy zainteresowani akcjami spółki. Nie uważamy jednak przejęcia za wrogie. Dotychczasowa działalność Seby, np. na rynku nieruchomości, czy plany związane z budową aqua parku wpisują się w działalność Hydrobudowy - twierdzi Ilona Saft, rzecznik Seby.