W Czechach w styczniu zanotowano inflację na poziomie 0,4%. Tamtejsi analitycy wiążą to ze spadkiem cen energii elektrycznej i żywności? Czy w Polsce jest możliwa taka sytuacja, gdy ceny będą spadać? Analitycy tego nie wykluczają.
- Istnieje taka możliwość - przyznaje Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Bank Polska. - Ale to będzie jednorazowa deflacja.
Zdaniem analityków, jednorazowy czy trwający dwa-trzy miesiące spadek inflacji poniżej zera nie jest niebezpieczny.
- Jeśli trafi się nam deflacja na przykład w kwietniu, to nie będzie to groźne - powiedział Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. - Deflacja może być groźna wtedy, gdy mamy do czynienia z długotrwałym spadkiem cen, czyli gdy średnioroczny wskaźnik spada poniżej zera.
Długotrwała deflacja jest dla gospodarki zabójcza - konsumenci wstrzymują się z zakupami, czekając aż ceny będą jeszcze niższe. Pogarsza to sytuację firm, które mają mniejsze dochody. Powoduje to spadek zatrudnienia i dalsze ograniczenie zakupów. Z taką sytuacją mamy do czynienia w Japonii. Jednak powtórki tego scenariusza nikt się nie obawia - ani w Czechach, gdzie oczekuje się powrotu inflacji do wartości dodatnich w marcu, ani u nas.