Komisja Europejska ogłosiła wczoraj propozycje zmian w prawie, które zwiększają możliwości rozwoju konkurencji w branży. Nowe ustalenia, w większym lub mniejszym stopniu odpowiadające wytycznym Unii, mają być wprowadzone w życie przez narodowych regulatorów 25 czerwca br. Komisja będzie jednak miała prawo zawetowania ich decyzji.

Członkowie European Telecommunications Network Operators' Association (ETNOA) twierdzą jednak, że nowe przepisy zbyt mocno preferują mniejszych uczestników rynku, dając im za dużo przywilejów wobec byłych monopolistów, np. w dziedzinie usług internetowych. Ponadto, jak twierdzi Brooks Tigner - rzecznik prasowy ETNOA, mogą doprowadzić do znacznego wzrostu biurokracji.

Z nowych przepisów cieszą się natomiast mniejsi gracze. - Wierzymy, że zamiary Komisji Europejskiej są dobre i będą miały pozytywny wpływ na mniejsze firmy chcące wejść na rynek. Wciąż jednak diabeł tkwi w szczegółach - powiedziała agencji Bloomberga Jonna Byskata, menedżer European Competitive Telecommunications Association, organizacji reprezentującej małych operatorów telekomunikacyjnych na terenie Unii Europejskiej.

Sprzeciw największych operatorów, którzy jeszcze do niedawna cieszyli się monopolistyczną pozycją na rynku, wynika z obawy o dalszą utratę klientów. Przykładowo, France Telecom stracił ostatnio jedną piątą udziału w rynku połączeń lokalnych i jedną trzecią rynku połączeń długodystansowych na rzecz swoich mniejszych konkurentów.

Wielu specjalistów skłania się jednak ku opinii, że zmiany w prawie telekomunikacyjnym będą miały pozytywny wydźwięk. - Komisja Europejska musi skupiać się na tym, aby gospodarka Piętnastki powróciła do wzrostów, a nie na interesach poszczególnych operatorów telefonii stacjonarnej lub komórkowej - twierdzi Ewan Sutherland, dyrektor International Telecommunications User Group.