Cena ropy naftowej wzrosła wczoraj o ponad 0,5 USD na baryłce, gdy Irak odrzucił francusko-niemiecki plan uniknięcia wojny, zakładający rozmieszczenie w tym kraju sił pokojowych ONZ. Uczestnicy rynku czekali też na dzisiejszy raport amerykańskiego Departamentu Energetyki o stanie zapasów oleju opałowego. W ub. tygodniu ceny ropy wzrosły, gdy okazało się, że zapasy zimowego paliwa zmniejszyły się po raz trzeci z rzędu i były najniższe od czerwca 2001 r. Dzisiejszy raport wykaże też, czy rosnący wenezuelski eksport dociera już do USA. Pod koniec sesji na londyńskiej giełdzie paliwowej za baryłkę ropy gatunku Brent płacono wczoraj 32,23 USD, czyli o 53 centy więcej niż na poniedziałkowym zamknięciu. Ropa ta, stanowiąca dwie trzecie światowego rynku tego surowca, zdrożała o 49% w ciągu minionych 12 miesięcy. Znaczną część tej zwyżki stanowi tzw. premia wojenna, gdyż inwestorzy obawiają się, że konflikt zbrojny w Iraku może zakłócić dostawy z Bliskiego Wschodu.

Z tych samych przyczyn od kilku miesięcy drożeje złoto, ale wczoraj dość znacznie staniało w wyniku znacznej sprzedaży w nocy naszego czasu przez amerykańskie banki. Pod koniec wtorkowych notowań w Londynie za uncję z natychmiastową dostawą płacono 362,5 USD i była to cena najniższa od 2,5 tygodnia.

Cena miedzi spadła po południu do 1712 USD za tonę, z 1718 USD na zamknięciu poniedziałkowej sesji. Zapasy miedzi monitorowane przez London Metal Exchange, największą giełdę metalową na świecie, spadły o 14% w porównaniu z ubiegłorocznym szczytem wynoszącym 980 075 ton. Zwiększył się bowiem popyt w krajach najbardziej rozwiniętych i w Chinach. Cena miedzi jest teraz o 8,2% wyższa niż przed rokiem.