Tamka jest aktualnie "dryfującą" masą majątkową, podobnie jak - dawniej giełdowa - Polska Prasa Lokalna Holding, również przez pewien czas kontrolowana przez osoby związane z grupą 4Media. Do prokuratury wpłynęło kilka zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na działaniu na szkodę Zakładów Graficznych - od pracowników, członków rady reprezentujących akcjonariuszy mniejszościowych (NFI i Skarb Państwa) i Urzędu Kontroli Skarbowej. Wnioskodawcy wskazywali na podejmowanie szkodliwych i niezgodnych z prawem decyzji przez zarząd spółki, kierowanej przez osoby związane z 4Media. Choć 4Media wyparła się jakichkolwiek związków z Tamką, wszystko wskazuje, że majątek ZG służył zabezpieczaniu interesów medialnego holdingu. Świadczy o tym m.in. umowa Tamki z IDM Kredyt Banku w sprawie odkupienia przez nią ponad 4 mln akcji 4Media oraz hipoteki ustanawiane na jej nieruchomości z pogwałceniem prawa.

Prokuratura prowadzi postępowanie, jednak w ocenie pracowników ZG, zbyt opieszale. Skierowali więc w tej sprawie pismo do Ministerstwa Sprawiedliwości. Z odpowiedzi Prokuratury Okręgowej, do której dotarliśmy, wynika, że nie dopatrzyła się ona nieprawidłowości. - Dowiedzieliśmy się, że postępowanie prowadzone jest sprawnie, tymczasem pracownicy złożyli zawiadomienie w kwietniu 2002 r. Od tego czasu przedsiębiorstwo praktycznie przestało istnieć, a efektów śledztwa wciąż nie widać - mówi osoba związana z Tamką.

Od sądu pracownicy domagają się przyspieszenia rozprawy o ogłoszenie upadłości. W piśmie do sędziego Dariusza Czajki przypominają, że wniosek o upadłość złożył też zarząd, który następnie podał się do dymisji. "Zachodzi uzasadniona obawa, że jedyny majątek Zakładu, czyli nieruchomość (...) stanowi kartę przetargową, którą właściciele wykorzystują, traktując hipotekę jako zastaw pod różnego rodzaju tajemnicze transakcje" - napisali pracownicy. Ich zdaniem, obecne działania w firmie zmierzają do wyprowadzenia pieniędzy ze sprzedaży nieruchomości. Na razie nie otrzymali od sądu odpowiedzi.

- Komentarz

Na zlecenie Skarbu Państwa Tamkę kontrolował fiskus. To w zasadzie wszystko, co Skarb zrobił dla firmy, której jest akcjonariuszem. W sprawę od wielu miesięcy zaangażowana jest prokuratura i sądy. Machina działa. Tyle tylko, że bardzo wolno i na razie bez efektów. W rezultacie Tamki już w praktyce nie ma. Ciekawe, czy stanie się kolejnym przykładem bezkarności "menedżerów", czy też wreszcie znajdzie się ktoś, kto po nich posprząta.