Reklama

Koniec lepszej koniunktury

Czy obserwowane ostatnio wyhamowanie dynamiki spadków jest wstępem do mocniejszego odreagowania, czy też rodzajem słabej korekty średnioterminowego trendu? - to pytanie nurtowało inwestorów w ubiegłym tygodniu. Piątkowe notowania nie dały jeszcze jednoznacznej odpowiedzi, czy odbicie zakończyło się. Zamiast jednak liczyć na dalsze zwyżki, trzeba raczej obawiać się przyspieszenia spadków.

Publikacja: 15.02.2003 08:57

Do takich pesymistycznych wniosków skłania wiele przesłanek - analiza indeksu spółek o największej kapitalizacji oraz wskaźników sektorowych i szerokiego rynku. Na wszystkich widać coraz wyraźniej przejmowanie kontroli nad rynkiem przez podaż.

WIG w połowie drogi

Z czego wynikała słabość ostatnich wzrostów? Jako główny powód należy wskazać to, że w dalszym ciągu nie zostały wypełnione zasięgi spadków, wynikające z utworzenia (na przełomie 2001 i 2002 roku) rozległych formacji dystrybucji. Ich przykładem jest podwójny szczyt na WIG i głowa z ramionami na WIG20. W obu przypadkach jesteśmy mniej więcej w połowie ruchu. Wysokość obu formacji pozwala przypuszczać, że WIG dotrze do 13 120 pkt, a WIG20 do 1050 pkt.

Niestety, taka perspektywa nie jest jedynym zmartwieniem posiadaczy akcji, gdyż przebieg innych indeksów wskazuje na rosnące prawdopodobieństwo przełamania bariery 1040-1050 pkt. W tej chwili jednak trudno określić, czy zostanie to poprzedzone odreagowaniem mocniejszym od tych, które występowały od połowy stycznia, czy też atak nastąpi "z marszu". Co przemawia za sukcesem sprzedających? Przede wszystkim wzrastająca szerokość spadającego rynku. Dekoniunktura w sektorze bankowym trwa i nie tylko nie ma sygnałów jej zakończenia, ale otrzymujemy kolejne informacje, że przedłuży się ona na kolejne tygodnie. WIG-Banki przełamał ostatnie wsparcie (20 973 pkt) broniące przed testem ubiegłorocznego minimum, indeks cenowy PARKIETU dla tego sektora zaś jesienny dołek już nawet pokonał. To oznacza zmianę długoterminowej tendencji na malejącą. Potencjał spadkowy tego wskaźnika wynosi obecnie przynajmniej 10% (do dołka z jesieni 2001 r.).

O słabości banków wiemy od dłuższego czasu, ale niepokojące jest to, że pogarsza się również sytuacja w pozostałych branżach. Budowlanka nie ma tak dużego znaczenia dla wartości indeksów, więc nie trzeba się dużo rozpisywać o trwającej od 3 lat bessie. Została ona potwierdzona przełamaniem przez WIG-Budownictwo minimum z października ub.r. Czarę goryczy przepełnia WIG-Spożywczy, który pokonał wsparcie w postaci szczytu z czerwca ub.r., co z negatywną dywergencją na tygodniowym MACD oznacza dalszą przecenę. Trzeba jednak odnotować, że w bardzo ważnym sektorze technologicznym wciąż czekamy na rozstrzygnięcia. WIG-Informatyka i TechWIG zatrzymały się w piątek na wysokości linii czteromiesięcznych wzrostów, ale jeszcze ich nie przełamały. Sądząc po trudnościach z oddaleniem się od tej prostej, można zakładać, że już niedługo to nastąpi, co potwierdziłoby zmianę trendu i zapowiedziało dalsze spadki również w tej branży.

Reklama
Reklama

W sumie indeksy sektorowe sygnalizują, że tendencja malejąca cały czas nabiera siły i tak naprawdę nie zbliżamy się do jej końca, a bardziej do momentu przyspieszenia.

Nieunikniony

test 1040--1050 pkt

Dużo o sile trendu spadkowego mówi to, jak przebiegają jego korekty. Wtorek przyniósł próbę przebicia się przez WIG20 ponad pierwszą napotkaną w drodze na północ barierę podażową, wyznaczoną przez dołek z 30 stycznia (1111 pkt). Przy bardzo małych obrotach opór udało się nieznacznie naruszyć, ale już następnego dnia niedźwiedzie odzyskały to, co straciły. Nic nie wskazuje na to, byśmy mieli do czynienia z czymś więcej, niż z odreagowaniem przeceny trwającej od 2 do 6 lutego. W tej sytuacji nieunikniony jest spadek do strefy 1040-1050 pkt. Główną przeszkodą na drodze do realizacji takiego scenariusza jest dołek z 6 lutego na wysokości 1090 pkt.Alternatywą dla pesymistycznego wariantu mogłoby być przełamanie przez WIG20 poziomu 1124 pkt, gdzie znajduje się połowa czarnej świecy z 4 lutego. To oznaczałoby rozpoczęcie korekty miesięcznych zniżek, która doprowadziłaby indeks przynajmniej do 1145 pkt, gdzie wypada ich 38,2-proc. zniesienie. Jednak niełatwo wskazać czynniki popierające tę tezę. W tym momencie można jedynie przypomnieć starą giełdową zasadę, że trend jest twoim przyjacielem. Wynika z niej, że przy trendzie spadkowym zawsze większe jest ryzyko pokonania wsparcia niż szansa na przełamanie oporu. Potwierdziły to notowania z minionego tygodnia.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama