Ceny ropy naftowej, złota i miedzi w piątek zniżkowały. Na potanienie tych dwóch pierwszych surowców miało wpływ przekonanie uczestników rynku, że wojna z Irakiem nie wybuchnie w najbliższym czasie. Miedź staniała dlatego, że wciąż słabe są perspektywy wzrostu światowej gospodarki.

Przed południem na londyńskiej giełdzie ropa staniała do 32,46 USD za baryłkę, a więc o 60 centów w stosunku do czwartkowego zamknięcia. Później w ciągu kilku godzin zdrożała o 30 centów na wieść o zapowiedzianym na dzisiaj strajku pracowników kontroli i nadzoru sektora petrochemicznego w Nigerii. Jest to czwarty pod względem wielkości produkcji kraj członkowski OPEC. Wydobywa dziennie 2,2 mln baryłek, a więc mniej niż jedną dziesiątą produkcji tego ugrupowania. Pod koniec sesji na londyńskiej giełdzie paliwowej za baryłkę ropy gatunku Brent płacono w piątek 32,26 USD, czyli o 2,4% mniej niż w czwartek, bo na nastroje na rynku tonująco wpłynęły pierwsze doniesienia o raporcie szefa inspektorów rozbrojeniowych ONZ Hansa Blixa, który potwierdził, że dotychczas nie znaleźli oni w Iraku nic takiego, co usprawiedliwiałoby natychmiastową interwencję zbrojną.

Z tych samych przyczyn złoto też w piątek dość znacznie staniało. Na zamknięciu sesji na londyńskiej giełdzie za uncję płacono 349,80 USD, a więc o 8 USD mniej niż na czwartkowym zamknięciu w Nowym Jorku. Wysokiej cenie złota nie sprzyjały również wzrosty kursów na giełdach akcji i umocnienie się dolara.

Nadal też taniała miedź ze względu na pogarszające się prognozy ożywienia światowej gospodarki. Cena jednej tony na Londyńskiej Giełdzie Metali wynosiła po południu 1657 USD, wobec 1660 USD na zamknięciu czwartkowej sesji.