Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Marek Pryzmont Piątkowa sesja w Stanach przekonała mnie do końca, że Weekendowa powinna być dziś o tym, dlaczego nie powinno być dzisiaj Weekendowej. Z reguły bowiem staram się w analizie przypomnieć najważniejsze wydarzenia ostatniego tygodnia, spojrzeć na nie przez palce i wyciągnąć z tego jakieś wnioski (z reguły odwrotne od prasy i telewizji ;-), a po analizie rynku zastanowić się co będzie przez następne dwa tygodnie, zarówno pod kątem rynkowych wydarzeń, jak i kierunku indeksów. Tylko

Publikacja: 16.02.2003 18:01

Marek Pryzmont

Piątkowa sesja w Stanach przekonała mnie do końca, że Weekendowa powinna być

dziś o tym, dlaczego nie powinno być dzisiaj Weekendowej. Z reguły bowiem

staram się w analizie przypomnieć najważniejsze wydarzenia ostatniego

tygodnia, spojrzeć na nie przez palce i wyciągnąć z tego jakieś wnioski (z

Reklama
Reklama

reguły odwrotne od prasy i telewizji ;-), a po analizie rynku zastanowić się

co będzie przez następne dwa tygodnie, zarówno pod kątem rynkowych wydarzeń,

jak i kierunku indeksów. Tylko proszę mi teraz odpowiedzieć, jakie

wydarzenia mają w tej chwili znaczenie, a jak już to zostanie

rozstrzygnięte, to pozostaje jeszcze pytanie jak powinny być interpretowane

? Może nieco jaśniej na piątkowym przykładzie.

Reklama
Reklama

Od dłuższego czasu zdecydowana większość analityków/inwestorów jest zgodna

co do tego, że wojna jest nieunikniona. Jeśli tak faktycznie jest, to bez

absolutnie żadnych wątpliwości należy stwierdzić, że im szybciej się ona

rozpocznie, tym lepiej dla giełdowych indeksów i całej światowej gospodarki.

Wszyscy to powtarzają, więc staje się to nudne, ale powtórzę to i ja - nie

ma dla inwestorów nic gorszego jak niepewność. Nie dziwi więc fakt, że

Reklama
Reklama

ostatnie 4 tygodnie jak tylko pojawia się jakikolwiek sprzeciw (Francji,

Niemiec ... ONZ) przeciwko wojnie, to perspektywa jej przekładania

natychmiast mocno przecenia rynki. Co się dzieje w piątek ? Blix przedstawia

raport w ONZ, którego treść i argumenty zapewne wszyscy czytelnicy znają.

Interpretacja jego jest jednoznaczna - "raport pozwala przynajmniej odsunąć

Reklama
Reklama

wojnę w czasie". Żadne z państw nie zmienia stanowiska w sprawie Iraku, a na

weekend planowane są ogólnoświatowe demonstracje. Jak powinny zareagować

rynki ? Patrząc na reakcje z ostatnich tygodni - tylko ogromną przeceną. W

rzeczywistości mamy jednak jedno z najmocniejszych ostatnio odreagowań (i to

przed długim weekendem).

Reklama
Reklama

Charakterystyczna dla bessy chora bycza euforia, czy też może wcześniejsze

zachowanie podchodziło już pod histerię ? Czytelnicy codziennych komentarzy

zapewne znają moje stanowisko. To zachowanie rynku z początku tygodnia

podchodziło pod miano małej paniki i histerii. Do znudzenia powtarzać będę,

że akcje dalej są przewartościowane, więc jeszcze nie napiszę, że spadki są

Reklama
Reklama

"niezasłużone". Są i to w pełni. Ale tak głęboka przecena w krótkim terminie

musi mieć dla jej trwałości jakieś ... nazwijmy to - podstawy. Łakomy kąsek

jakim jest zbliżająca się wojna i przewartościowanie firm nie wystarczy by

karmić niedźwiedzie 10 tygodni z rzędu. Nawet mający jeszcze większe powody

do wzrostu (odwrotna korelacja z reguły) inwestorzy na złocie stracili na

początku miesiąca zapał do kupna. ZLOTO.gif Waluta też się uspokoiła

EURODOLAR.gif Mimo to giełdowe indeksy dalej się osuwały, choć obrót był

coraz mniejszy, a pesymizm inwestorów i analityków (antywskaźnik) coraz

większy. Indeks nastroju obliczany przez Marka Hulberta (obliczany na

podstawie 160 biuletynów inwestycyjnych, w których analitycy dokonują zmiany

zalecanej alokacji w akcje w modelowych portfelach) spadł w połowie tygodnia

do poziomu najniższego od 3 lat. Z kolei tzw "wskaźnik strachu" VIX

przekroczył w czwartek poziom 40 pkt. Mimo to indeksy ciągle spadały, choć

wyraźnie przestaliśmy na to reagować (pamiętne czwartkowe ignorowanie USA na

koniec naszej sesji), tak samo jak niemiecki Dax. A indeksy w USA dalej

spadały. Wydaje się, że wyjaśnienie kryje się w analizie wpłat i wypłat z

funduszy inwestycyjnych. Jak informuje TrimTabs tylko przez pierwsze 3 dni

Amerykanie wycofali 5 mld dolarów. W całym zeszłym tygodniu suma ta

osiągnęła 5,8 mld. Przy tak niskim poziomie gotówki fundusze zmuszone są

sprzedawać akcje wedługobrocie. Gdy ruszyła lawina kupna dołączyli się zamykający krótkie pozycje i

mamy w końcu odreagowanie. Posesyjne czwartkowe notowania też pokazały byczą

siłę i choć tłumaczone dobrymi prognozami Dell"a, to nie miało to nic

wspólnego z ogólną euforią odreagowania. Tak samo piątkowe wystąpienie Blixa

zostało tak naprawdę kompletnie zignorowane, a po czwartkowym wyraźnym

sygnale przesilenia, rynki skończyły sesję dużym wzrostem, a do tego

zamknięcie mamy przy sesyjnych maksach (dodam, że po teoretycznie

rozczarowującym indeksie nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan).

Wszystko to najlepiej oddaje pełną ignorancję szerokiego rynku zarówno dla

wiadomości ze spółek, wypowiedzi Greenspana, Blixa, czy danych

makroekonomicznych. Teraz na rynku liczy się wyczucie jego nastroju i na

wszystkie napływające informacje trzeba patrzeć z pewnym dystansem. Jeśli

ktoś chce szukać na giełdzie logiki, to musi poczekać jeszcze parę tygodni.

Nie oznacza to wcale, że zachowania rynku nie można przewidzieć, czego

piątkowa sesja chyba najlepszym przykładem.

Tak przy okazji, to zastanawiałem się ostatnio, dlaczego inwestorzy tak boją

się w tej chwili terrorystów w USA. Zakładając (logicznie), że jak

najszybciej rozpoczęta wojna będzie dla rynków zbawieniem (nie takim jak jej

uniknięcie, nawet za cenę niepewności - choć to jedynie moja opinia i szansa

na realizację niewielka), to jakikolwiek atak terrorystyczny na terenie USA

rozpocząłby wojnę w ciągu 24 godzin. Oczywiście absolutnie nie mówię, że

ktokolwiek ucieszyłby się z takiego ataku. Warto jednak rozważyć scenariusz,

w którym USA zostają zaatakowane na przykład w najbliższych dniach.

Oczywiście tak samo jak nikomu nie przyszło do głowy zawalenie WTC, tak nie

wymyślę jakie krzywdy czekają jeszcze na ludzi na tym świecie. Jeśli jednak

szkody nie byłyby zbyt duże, to po chwilowej panice indeksy mogłyby wręcz

mocno wzrosnąć, bo taki atak byłby swoistą drugą rezolucją ONZ. Tak więc w

obecnej chwili moim zdaniem wszystkie alarmy antyterrorystyczne powinny być

przez rynki ignorowane, a ewentualny strach i spadki po aktach terroru

powinny być złagodzone, lub wręcz zamieniane na wzrosty, ze względu na

rozpoczęcie wojny z coraz większym poparciem wszystkich państw, nawet

Niemiec i Francji w takim wypadku nie wykluczając. Koniec gdybania ... Do

czasu rozpoczęcia wojny, terrorystów bym się nie bał. Z kolei po jej

rozpoczęciu, jeśli wojna będzie prowadzona tylko przez USA, to ... nawet nie

podejmuje się określać zasięgu spadku indeksów w dłuższym terminie. Dno

byłoby zbyt odległe by je zobaczyć.

Jeśli chodzi o inne katastroficzne wizje to mam nadzieję, że wszyscy

przeczytali w sobotnim "Parkiecie" wkładkę o rosnących stratach

amerykańskich funduszy emerytalnych. Przypomnę, że pisałem już o tym parę

miesięcy temu. Dalej jednak uważam, że skala problemu jest przez inwestorów

niedoceniana. Zresztą wypowiedź szefa Center for Financial Research&Analysis

chyba najlepiej to pokazuje - "Nawet nasi klienci, którzy są wytrawnymi

inwestorami, zupełnie tego nie rozumieją" Przypomnę, w wielkim skrócie, że

chodzi o konieczność dokapitalizowania firmowych funduszy emerytalnych,

które muszą osiągnąć określoną stopę zwrotu. Jeśli tego nie zrobią, firmy

muszą dopłacić. Ewentualne przekroczenie jej poziomu, tak jak to było w

latach 90-tych (hossa) powoduje dodatkowy zysk dla firmy. Zdecydowana

większość firm z S&P500 ma swoje programy emerytalne, a wartość

zgromadzonych tam środków często przekracza nawet wartość całej firmy. To

jeszcze nie problem. Problem, gdy fundusz zaczyna ponosić straty, a trudno

żeby było inaczej, gdy często prawie połowa środków większości funduszy

lokowana jest na rynku nego

kapitału na poziomie 9-10% !!! Biorąc pod uwagę podział kapitału na

obligacje i akcje, to można sobie samemu odpowiedzieć, że akcje muszą rosnąć

kilkanaście procent rocznie. Nawet konserwatywny Berkshire Hathaway zakładał

6,5%. Dlaczego ten problem jest cały czas gdzieś w cieniu innych bolączek

akcjonariuszy ? Po części odpowiada na to artykuł z sobotniego Parkietu, a

po części jest to wynikiem przepisów, które pozwalają (słusznie) spółkom

rozłożyć dokapitalizowanie funduszy na okres nawet powyżej 20 lat. Jednak

nawet płacenie tego w ratach już teraz zabiera parę centów zysku przy

każdych wynikach kwartalnych. Środki, które powinny być przeznaczone na

inwestycje muszą uzupełnić fundusz emerytalny. A kwoty te z każdym spadkiem

indeksów są coraz większe. Błędne koło. Kolejny argument, który ratuje

indeksy przed przeceną to myślenie a"la polskie OFE, co z uporem maniaka

praktykuje CNBC. Otóż rzekome dopłaty do funduszy oznaczają oczywiście

zwiększenie środków na zakup akcji. U nas ten efekt można zrozumieć, ale w

momencie gdy środki te wpłacane są przez firmy (obniżając ich zyski), to

powinno przecież obniżać ich wycenę, a nie podwyższać. Mały paradoks prawda

? Jest jeszcze jeden niedoceniany argument niedźwiedzi. Tak samo jak

kapitulują zwykli inwestorzy, tak samo w pewnym momencie amerykańskie

fundusze przestaną wierzyć w "niemożliwy czwarty rok bessy" i nie chcąc

jeszcze mocniej zwiększać emerytalnych zobowiązań zaczną po prostu

zmniejszać alokację środków na rynku akcji. Choć stopy procentowe nie

zapewniają godziwego zysku na innych rynkach, to przynajmniej takie

inwestycje nie przynoszą strat. Kapitulacja z tej strony, połączona z

wymuszoną (niski udział gotówki, ogromna ilość akcji) sprzedażą funduszy

inwestycyjnych w skutek paniki drobnych inwestorów ... wyznaczy zapewne

dołek bessy. Na to jednak (niestety) jeszcze trochę poczekamy.

Już dobrze. Wracam z chmur na ziemię do spraw bieżących. Tutaj nie jest

znowu aż tak tragicznie. Wspomniałem już o czwartkowym odwrocie, który był

zwieńczeniem mocnego pesymizmu i pozytywnych dywergencji na wskaźnikach.

Wszystko to pozwala nieco optymistyczniej spojrzeć na rynek, nawet na parę

tygodni. Ciarki przechodzą po plecach gdy muszę napisać coś takiego i tym

razem nie ze względu na długoterminowe niedźwiedzie prognozy, ale ze względu

na zawirowania w gospodarce, polityce i na giełdach. Nie piszę, by

ewentualnie usprawiedliwiać złą prognozę, ale by pokazać, że czasami można

być spadku/wzrostu pewnym, a czasami niezależnie od tego jak dokładnie i

słusznie przeanalizujemy rynek, nutka niepewności urasta do całej symfonii.

Teraz z akcjami na 2 tygodnie bym nie wyjechał. Jednak trzymając rękę na

pulsie odważyłbym się na koniec tygodnia na kupno. Zobaczmy, czy są dalej ku

temu podstawy, czy też możliwość wzrostów już wyczerpana.

Zacznijmy od tego, że w poniedziałek w Stanach jest święto i sesji w USA nie

będzie. Ze względu na bardzo dobre piątkowe zamknięcie dla nas to pozytywna

wiadomość. W następne dni nie ma żadnych wydarzeń rangi wystąpienia Blixa,

czy Greenspana, a dane makro zaczynają się dopiero od środy. Nie są aż tak

istotne, zresztą w pierwszych akapitach pisałem już, że teraz dla rynku

najważniejszy jest nastrój danego dnia, a nie napływające często sprzeczne

informacje. Poprawę nastroju i najlepiej widać na wykresach, gdzie choć

trend spadkowy nie podlega dyskusji, to przebicie linii trendu powinno

sygnalizować dłuższy odpoczynek do spadków. Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif

Zresztą gdyby nie było odreagowania już w końcówce czwartkowej sesji, to

nawet zasięg formacji głowy i ramion były już spełniony Dow_rgr.gif

SP500_rgr.gif Jedynie wyłamał się mocnie tylko

ROPA.gif , która atakuje szczyt sprzed ponad 2 lat. Wyżej są już tylko

poziomy osiągnięte w czasie wojny w Zatoce. Tyle tylko, że ropa akurat

najmniej w tym całym zgiełku wyraża "nastroje". Wzrost cen ropy w całym tym

towarzystwie jest najbardziej uzasadniony, począwszy od zagrożenia

przyszłych dostaw (niezależnie czy z powodu terrorystów, palenia szybów, czy

sprzeciwu świata arabskiego przeciwko wojnie), a na efektach strajku

Wenezueli skończywszy - zapasy ropy obliczane przez amerykański Departament

Energii w USA spadły do poziomu najniższego od 1975 r. Zobaczymy co powie na

to zbierający się we wtorek OPEC. Ciekawie też wygląda wykres CRB.gif

Ostatnia szansa na uniknięcie powrotu zagrożenia inflacją ? CRB_2.gif O

Greenspanie, czy danych makro nawet nie wspominam, bo rewelacji żadnych nie

było, a wpływ na rynki umiarkowany.

Przejdźmy do rynku polskiego. Tutaj optymizm zacząłem wlewać w serca

czytelników już w zeszłej Weekendowej. "Tak jak wtedy pisałem, rozpoczęliśmy

wzrosty". To oczywiście szydercza samokrytyka, bo wzrost do zeszłego piątku

to tylko 1 pkt ;-) Jedynie zeszły poniedziałek był wyskokiem +20 pkt. a

później po spadkach weszliśmy w konsolidację rzeźbiąc podstawę do jakiegoś

odreagowania. Dno zrobiliśmy na 1073 pkt. i poziom ten znów wydaje się

nieprzypadkowy. Wielokrotnie pisałem już o analogi do giełdowego szczytu,

który uformował formację rozszerzającego się trójkąta. Wykres1.gif Wydaje

się, że obecne zachowanie rynku jest wierną kopią odwracania trendu, choć

absolutnie nie liczę na wzrosty w tej skali, co następujące po grudniowym

szczycie spadki. W bessie można jedynie pokusić się o określenie przerw w

bessie, a nie zasięgów wzrostów. Będzie hossa (jak dożyje), zmienimy

podejście. Możliwość ewentualnego większego odreagowania chyba najlepiej

pokaże test luk bessy. Ostatni atak zakończył się porażką i bolesną

wyprzedażą. Teraz powinny nieco pomagać rynki zachodnie, ale czy sytuacja

znów nie zmieni się w poniedziałek po ponownym nieudanym teście ? To nie

byłby jeszcze dramat. Można bowiem wyobrazić sobie, że poniedziałkowy

(ponownie) nieudany test luki bessy doprowadza do spadku, który uformowałby

prawe ramie odwróconej RGR. Kontrakty.gif Wersja nieco bardziej

optymistyczna, to zamknięcie luki bessy już z marszu na początku tygodnia.

Biorąc pod uwagę zasięg wybicia górą na Indeks.gif taki scenariusz nie

wydaje się nierealny. Skąd w ogóle ten optymizm ? Sam się zastanawiam ;-)

Jednak Kontrakty_dzienny.gif Indeks_dzienny.gif pomimo ciągle obowiązującego

podwójnego szczytu i faworyzowanej przeze mnie pod koniec roku formacji RGR,

zbudowały już ładną konsolidację i takie zebranie sił w mojej ocenie rynku

wystarczy do zamknięcia luki bessy w najbliższych dwóch tygodniach. Nawet na

punkt więcej wzrostu w tej chwili bym nie liczył. Dopiero gdy zobaczymy jak

rynek zachowa się w pobliżu luk bessy (a może w ogóle nie dojdzie tam ? :-),

będzie można ocenić, czy jest szansa na zbliżenie się do nieprzekraczalnych

górnych ograniczeń wielomiesięcznego trójkąta WIG20.gif WIG.gif Ewentualny

atak na górne ograniczenie wiadomo do czego trzeba wykorzystać ...

Wskaźniki też pozwalają teraz na optymizm. Pozytywne dywergencje

Stochastic.gif Ultimate.gif Price_ROC.gif CCI.gif , czy też wręcz sygnały

kupna jak na MACD.gif Zawraca już Trix.gif choć szkoda, że nie ze strefy

wyprzedania, RSI.gif też pozytywnie. Warto też spojrzeć na zniesienia

ostatniej fali spadkowej. Widać wyraźnie, że do poziomu 1145 pkt. mamy

jedynie skromną korektę trendu spadkowego. Zniesienia.gif Nawet pomimo

zamknięcia luk bessy strachu niedźwiedzi nie musi to wywoływać. Tak więc

dalej gra na wzrosty jest tylko nagannym łapa ten

wie, że wyniki to tylko jedna sesja nerwowej reakcji. Później za ustawianie

kursów ponownie zabierają się fundusze i jak tylko kończy się podawanie

wyników najważniejszych spółek, natychmiast następuje odreagowanie. Kwestia

przyszłej koniunktury jest tutaj drugorzędna. Dla funduszy liczy się

zagrożenie które minęło i fakt, że teraz już nie ma im kto i co przecenić

akcji. Pokazywałem już wykres cyklicznych wyskoków, w których okres teraz

wchodzimy Cykliczny_Spike.gif Na ten tydzień wyniki poda w poniedziałek mój

tegoroczny antyfaworyt Agora.gif i w czwartek zasłużenie nie poddający się

bessie WBK.gif Co do reszty spółek to ... TPS.gif walczy na poziomie

grudniowego dołka. Czekamy na jednostkowe wyniki na początku marca. PEO.gif

znalazło dno i po wynikach powinno odbijać, bo teraz już nie ma czym

rozczarować (sic!) - chodzi o fakt zaniechania prognoz przez zarząd. PKN.gif

pokonał opór, ale przydałoby się potwierdzenie tego obrotem. O powrót do

konsolidacji walczy też KGHM.gif Powinno się udać.

Jeśli miałbym mieć czyste sumienie na dwa tygodnie, to polecałbym odpoczynek

od giełdy. Jeśli nie jestem w stanie do tego przekonać, to na pewno w tym

roku wielu przekonał już mocno rozchwiany, zmienny i momentami nielogiczny

rynek. Jednak jeśli ktoś pyta o moje oczekiwania (nie zalecenia) na ten

tydzień, to oczekiwałbym przynajmniej ataku na lukę bessy i nie wykluczam,

że uda się ją zamknąć. Na dzisiaj jednak wszystko powyżej 1145 pkt.

uważałbym za niebezpieczne. Przypomnę, że to zniesienie 38,2% fali

spadkowej. Jeśli luka padnie to dojdziemy tam zapewne samymi stopami. Dalej

to już trzeba reagować na zachowanie rynku kasowego i dzisiaj nierozsądnie

byłoby stawianie prognozy. Oczywiście najlepiej, gdyby wzrost odbył się na

sporym obrocie, ale obraz rynku wypacza poniedziałkowe święto w USA. Nie

dość że poniedziałek będzie mizerny, to z reguły przenosi się to też na

kolejny dzień. To ułatwi funduszom rozgrywanie swojego scenariusza, a tutaj

właśnie liczę na odreagowanie. Z drugiej jednak strony, niskie obroty mocno

utrudnią ocenę rynku. Kto jednak powiedział, że wszystko jest takie proste ?

Liczę więc na kontynuację odreagowania i miejmy nadzieję, że nie

ograniczonego tylko do poniedziałku. Określić jego zasięgu z góry nie można,

a trzeba z dnia na dzień reagować na sytuację na rynku. Teraz wydaje się

optymistyczna, ale na jak długo inwestorzy zapomną o dominującej bessie,

przewartościowaniu spółek i zbliżającej się ryzykownej wojnie ? Tego zgadnąć

nie można, tak samo jak nie wiadomo czy w tym tygodniu odłożenie wojny o

kilka tygodni odebrane będzie tak jak w piątek pozytywnie, czy tak jak

ostatnie tygodnie wręcz fatalnie. Najlepsze chyba na tym etapie jest

stanowisko takie, że nie cieszymy się ze wzrostów dających możliwość zarobku

na długich, ale cieszymy się ze wzrostów pozwalających wyżej wziąć krótkie.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama