Wynik ten mógłby być jeszcze lepszy, gdyby nie ograniczone zdolności do wchłaniania pieniędzy z UE. Ekonomiści Deutsche Banku przypominają, że zgodnie z ustaleniami szczytu w Kopenhadze nasz kraj będzie miał prawo do 19,3 mld euro w latach 2004--2006. Jest jednak bardzo prawdopodobne, że całej puli nie uda się wykorzystać. Wynika to z tego, że fundusze unijne muszą być współfinansowane środkami krajowymi. W jakim stopniu państwową kasę będzie na to stać przez pierwsze trzy lata członkostwa - to się okaże po ogłoszeniu przez rząd planów reformy finansów publicznych, w tym polityki budżetowej. Ma to nastąpić po III kwartale br.

Jednak już dziś Urząd Komitetu Integracji Europejskiej i Komisja Europejska oceniają, że tak naprawdę w latach 2004-2006 z Unii dostaniemy 13,5 mld euro. Lwią część tej kwoty pochłoną rolnictwo (prawie 3,9 mld euro) i programy strukturalne (4,7 mld euro).

Po drugiej stronie znajdą się nasze wpłaty do budżetu UE. Łącznie w tym czasie wyniosą one ponad 6,5 mld euro. Analitycy DB podają, że już w 2004 r. Polska zyska ok. 1,4 mld euro. Łącznie wynik netto wyniesie ok. 7 mld euro. Zdaniem autorów raportu, uzyskana w ten sposób nadwyżka zrekompensuje pogorszenie deficytu handlowego, które będzie wiązało się z akcesją. Wzrost deficytu będzie efektem m.in. zniesienia reszty ceł na towary z UE i zwiększenia popytu wewnętrznego. Ekonomiści banku uważają, że te przetasowania na rachunku bieżącym będą w średnim czasie mieć pozytywne skutki dla złotego.