Zimowy urlop to miła rzecz. Można pojeździć na nartach, odpocząć, oderwać się od codziennych kłopotów. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że po tak miło spędzonym czasie powrót nie jest rzeczą przyjemną. Chyba że w pracy czeka na nas miła niespodzianka. Jako stały i wierny obserwator życia spółki Elektrim, dostałem swoją niespodziankę. Oto po nieco ponad rocznej aktywnej i intensywnej sanacji warszawskiego holdingu ze szczytnego zadania wycofał się BRE. Białym rycerzem będzie tym razem Polsat.

Po grupie inwestorów skupionych wokół Templetona, i potem wokół BRE, jest to już trzecia próba zdyskontowania wartości ukrytej (na razie bardzo głęboko) w Elektrimie. Dlaczegóż to duży koncern medialny zdecydował się na inwestycję, która ostatnio nikomu nie wyszła na zdrowie? Prostą i zgrabną odpowiedź uzyskujemy w depeszy PAP "Solarz (pisownia oryginalna - przyp. G.D.) poinformował też, że Polsat zdecydował się na zaangażowanie w Elektrim, gdyż widzi duże szanse na dalszy rozwój tej spółki". Czemu Polsat widzi, a BRE nie? Skąd w firmie medialnej taki optymizm, by za akcję giełdowej spółki płacić 7,5 zł przy wycenie rynkowej zbliżonej do 2 zł? Czy sytuacja gospodarcza i warunki na rynkach kapitałowych poprawiły się już na tyle, by Polsat mógł uzyskać ze sprzedaży aktywów holdingu więcej niż planował BRE? Na te pytania odpowiedzi na razie nie ma. Będąc, jak już wspomniałem, nałogowym obserwatorem dziejów Elektrimu z zaciśniętymi kciukami będę kibicował poczynaniom pana Solorza. Mam nadzieję, że nie zapomni o drobnych akcjonariuszach spółki. W końcu do trzech razy sztuka...

Dalsze losy transakcji między BRE a Polsatem będę śledził też z innego powodu. W końcu właściciela zmieni od 30 do ponad 50% akcji Elektrimu. Przeczucie mówi mi, że żadnego wezwania przy tej okazji nie będzie. Są jeszcze przepisy o działaniu w porozumieniu - mógłby ktoś powiedzieć. Ano są, i co z tego. Jeśli ktoś kupuje akcje spółki za kredyt w banku, który przypadkiem kupuje te same akcje, zastawia te papiery w tymże banku, a publicznie mówi: "Chciałbym, aby nasza grupa kontrolowała 30-40% kapitału" i to nie wystarcza do stwierdzenia, że działa w porozumieniu, to ktoś, kto w transakcji wykaże choć trochę subtelności, nie musi się niczego obawiać. Może jednak się mylę i będzie wezwanie, a wszyscy inwestorzy będą mieli szansę sprzedać akcje po 7,5 zł? Wszystkim inwestorom serdecznie tego życzę.