Od kilku dni na giełdowym parkiecie trwa stabilizacja notowań, będąca zapewne reakcją na wyniki kwartalne spółek, a także na piątkowy raport szefa inspektorów rozbrojeniowych w Iraku. Można uznać, że kwartalne osiągnięcia przedsiębiorstw są zgodne z oczekiwaniami, a więc nie najlepsze. Nie ma jednak wielu negatywnych zaskoczeń, dlatego inwestorzy uznali, że to dobry czas na kupno rodzimych akcji.
Dla mnie przedłużająca się korekta techniczna stanowi pewne zaskoczenie. Jeszcze dwa tygodnie temu wydawało się, że rodzący się trend spadkowy przybiera na sile i nowe minima będą kwestią czasu. Szczególnie niepokojące sygnały płynęły z analizy technicznej, a dowód na początek nowego trendu otrzymaliśmy 24 stycznia, kiedy główne indeksy warszawskiej giełdy przełamały kluczowe minima. Najprostsze i zarazem najpewniejsze narzędzia badające siłę trendu dały znaczący sygnał zmiany średniookresowej tendencji. Tym samym można było uznać, że kolejne miesiące przyniosą spadki o skali porównywalnej z poprzednimi falami wyprzedaży (około 30%). Tymczasem od kilkunastu sesji rynek konsoliduje się, nie przejawiając większej ochoty do spadku. Będąca w odwrocie branża bankowa, pomimo kilku niemiłych niespodzianek w postaci gorszych, niż pierwotnie oczekiwano, wyników finansowych, zachowuje się stabilnie. Nie podzielam opinii, że wszystko, co najgorsze jest już w cenie banków. Można zwrócić uwagę chociażby na BZ WBK, który w porównaniu z innymi bankami stracił jeszcze relatywnie niewiele. Niezbyt dobrze dla dalszej koniunktury na GPW wróży zachowanie innych blue chipów. Myślę przede wszystkim o KGHM oraz Telekomunikacji, mogącej stracić w związku z planami Ministerstwa Skarbu dokapitalizowania jej akcjami Stoczni Gdynia.
Zwróć uwagę:
Stomil Sanok - poprawiająca się systematycznie sytuacja finansowa znalazła potwierdzenie w wynikach finansowych za IV kw. Unikaj:
KGHM - nie najlepsze wyniki operacyjne w IV kw. mogą stanowić impuls do pozbywania się walorów. Tym samym trwający od kilku miesięcy trend wzrostowy może ulec zakończeniu.