Firma Private Equity Poland kierowała Zachodnim NFI, "Siódemką" i Foksalem. Rady nadzorcze dwóch pierwszych funduszy wypowiedziały jej umowę o zarządzanie, co doprowadziło do konfliktu. Sprawa była tym bardziej skomplikowana, że decyzję podejmowały rady w składzie mniejszym od statutowego minimum. Nowy prezes PEP Robert Muraszko (zastąpił Marka Łatacza, który złożył rezygnację ze stanowiska prezesa firmy oraz prezesa Zachodniego NFI, a z tego ostatniego został ponadto odwołany przez "zdekompletowaną" radę) zdecydował się na zawarcie ugody. Zgodnie z nią, NFI i firma zarządzająca zobowiązały się do zakończenia wszelkich sporów oraz powstrzymania się od wszczynania jakichkolwiek postępowań w przyszłości. Zrzekły się także wszelkich wzajemnych roszczeń. Były zarządca otrzyma od funduszy wynagrodzenie za kierowanie NFI, naliczane do dnia wypowiedzenia kontraktu (w sumie ponad 1,1 mln zł) oraz odszkodowanie (przysługuje ono PEP ze względu na to, że rozwiązanie umowy nastąpiło bez podania przyczyn). Jest ono równe 1/4 rocznego wynagrodzenia za zarządzanie i wyniesie łącznie ponad 3,5 mln zł.
PEP była obecna na ostatnim, piątkowym, WZA Zachodniego NFI (jak wynika z naszych informacji, na poprzednim, które odbyło się tydzień wcześniej, nie stawiła się, choć zarejestrowała akcje). Głosowała tak, jak niemal wszyscy pozostali akcjonariusze NFI. Tym samym opowiedziała się za zmianami personalnymi we władzach funduszu i po stronie zarządu kierowanego przez Janusza Lazarowicza. Konkurencyjny zarząd Zachodniego w osobie Zbigniewa Błaszczyka nie uznaje ugody podpisanej z PEP, podobnie jak nie uznawał wypowiedzenia kontraktu o zarządzanie. - Oczekuję wypełniania przez firmę obowiązków wynikających z umowy o zarządzanie majątkiem NFI - mówi nam Z. Błaszczyk.
PEP pozostaje firmą zarządzającą Foksal NFI, od którego otrzymuje wynagrodzenie roczne, stanowiące równowartość 1,6 mln euro. Na razie brak sygnałów, które by wskazywały, że i w tym przypadku może stracić status zarządcy.