France Telecom, Vodafone i inni europejscy operatorzy telekomunikacyjni rozpoczęli ostatnio sprzedawanie telefonów komórkowych, dzięki którym ich posiadacze mogą wysyłać swoim znajomym tzw. MMS-y, czyli zdjęcia zrobione za pomocą telefonów. Nowe komórki wyposażone są w cyfrowe aparaty fotograficzne, produkowane m.in. przez Samsunga czy Nokię. Jak się jednak okazuje, wysyłane wiadomości bardzo często nie dochodzą do adresata albo docierają do niego w bardzo zniekształconej formie. Dzieje się tak zwłaszcza przy przesyłach dokonywanych między aparatami różnych marek lub będących w różnych sieciach. Przedstawiciele większości firm zgodnie przyznają, że sporym problemem wciąż jest brak standaryzacji i kompatybilności stosowanych technologii. Na pewno nie ułatwia to, i tak już nie- najlepszej, sytuacji operatorów, którzy tracą klientów i nie mogą poradzić sobie ze spadającą sprzedażą. Nowe telefony komórkowe miały być ratunkiem, a okazuje się, że jeśli nie uda się szybko usunąć problemu, mogą stać się powodem dalszego pogorszenia wyników. - To naprawdę odstrasza klientów. Może operatorzy po prostu zbyt dużo im naobiecywali - stwierdził podczas dyskusji Tom Lynch z Motoroli.
Motorola, Nokia oraz Ericsson straciły od maja 2000 r. łącznie 400 mld USD na skutek stagnacji w sprzedaży telefonów komórkowych oraz zmniejszenia wydatków na rozbudowę sieci. Ericsson zanotował siedem kwartalnych strat z rzędu. Indeks europejskiej branży telekomunikacyjnej Bloomberga ETSI 500 stracił w 2002 r. 36%. Po raz pierwszy światowa sprzedaż telefonów komórkowych spadła w 2001 r. W ub.r. jej wartość co prawda nie zmniejszyła się, ale nie odnotowano także wzrostu. Jak twierdzą specjaliści, rynek jest już bliski nasycenia i coraz trudniej będzie operatorom zwiększać sprzedaż.