Ostatnia sesja na rynku terminowym w wykonaniu niedźwiedzi wypadła bardzo przekonująco. Kontrakty na WIG20 straciły 20 pkt. i powróciły do poziomu z zamknięcia z poprzedniego czwartku. To jeszcze nie przesądza ostatecznie o zakończeniu korekty, ale stawia posiadaczy długich pozycji w trudnym położeniu.
Do takiego przekonania skłania przede wszystkim przełamanie przez kontrakty przyspieszonej linii dwutygodniowych wzrostów, a także prostej, biegnącej po zamknięciach z 6 i 12 lutego. Te niekorzystne wskazania potwierdza pokonanie przez WIG20 głównej linii, opisującej ostatnie wzrosty. Niepokojące jest też ponowne odbicie się kontraktów od luki bessy z 27 stycznia i zasłonięcie poniedziałkowego okna hossy.
W tej chwili kluczowym poziomem obrony byków jest poziom 1095 pkt., gdzie znajduje się połowa białej świecy z 13 lutego i zamknięcie z 12 lutego. Tutaj też wypada 61,8-proc. zniesienie ostatnich wzrostów. Dlatego można przyjąć, że przełamanie tego wsparcia będzie oznaczać definitywne zakończenie okresu dobrej koniunktury i uczyni ponownie dużo atrakcyjniejszymi krótkie pozycje. Dopóki kontrakt utrzymuje się ponad tym wsparciem, można liczyć na powrót do wzrostów.
Wczorajszy spadek doprowadził do domknięcia październikowego okna hossy na kontraktach na TP SA. To otwiera drogę do wyrównania jesiennego dołka przy 11,40 zł, co daje jeszcze ok. 5-proc. potencjał spadkowy. Warto więc wykorzystać ewentualne odbicie do otwarcia krótkiej pozycji na tym instrumencie. Zlecenie obronne powinno się wtedy znaleźć na wysokości poprzedniego dołka przy 12,25 zł. Znaczny wzrost liczby otwartych pozycji w ostatnich dwóch dniach (na serii marcowej przybyło ich ponad 40) potwierdza wiarę inwestorów w dalsze zniżki.