Nieustannie powracającym tematem rozmów z bankierami w ubiegłym roku była kwestia ryzyka. Sektor stanął przed dylematem. Generować zyski z kredytów dla firm i gospodarstw domowych, z których co piąty był trudnościągalny, czy też generować mniejsze zyski z operacji na rynku międzybankowym lub inwestycji w obligacje Skarbu Państwa, które były praktycznie pozbawione ryzyka. W obliczu trudnej sytuacji kredytobiorców banki postawiły na mniejsze, lecz pewniejsze dochody. Z tego powodu wielu przedsiębiorców narzekało, że mają kłopoty ze zdobyciem kredytowania. Na kredyt mogły liczyć tylko firmy o kondycji bez zarzutu.
Ryzyko kredytowe banki rekompensowały sobie także na polu oprocentowania depozytów. Relacja kosztów odsetkowych i przychodów odsetkowych wyraźnie zmalała. Na koniec 2002 roku koszty stanowiły 59,9% przychodów odsetkowych, podczas gdy rok wcześniej 73,3%. Najbardziej zdecydowanie postępowały w tej mierze duże banki. W Pekao koszty odsetkowe odpowiadały 46,4% przychodów odsetkowych (spadek wskaźnika z 60,9% w 2001 roku). Oprocentowanie rachunków oszczędnościowo-rozliczeniowych spadło do poziomu, który był w zasadzie pomijany przez klientów.
Słabość akcji kredytowej banki rekompensowały sobie także w inny sposób. O 2% przeciętnie wzrosły przychody z prowizji (opłaty za prowadzenie rachunków bankowych, zawieranie umów kredytowych, a w szczególności operacje kartami płatniczymi i kredytowymi). 5 największych banków giełdowych (Pekao, BPH PBK, BZ WBK, Citibank Handlowy i ING BSK) zwiększyło przychody z prowizji o 6,6%.
Trudne czasy wiążą się z potrzebą racjonalizacji kosztów. Niestety, nie było to takie oczywiste w przypadku banków. Koszty działania wzrosły średnio o 6,1%. To głównie wynik działalności mniejszych banków, które starały się ekspansywnie zwiększać swoją obecność rynkową. Wspomniana piątka zmniejszyła przeciętnie koszty działania o 0,3%. W dalszym ciągu widać potrzebę racjonalizacji zatrudnienia. Konsolidacja banków, jakiej byliśmy świadkami w ostatnich latach, jest podstawowym czynnikiem poszukiwania oszczędności w sferze zatrudnienia. Do tego dochodzą nakłady na systemy informatyczne, które ograniczają konieczność utrzymywania wysokiego zatrudnienia.Inwestorzy wyprzedają banki
Trzeba przyznać, że banki wydawały się zaskoczone pogorszeniem portfela kredytowego. Zgodnie z danymi Komisji Nadzoru Bankowego, wynik brutto banków komercyjnych, najniższy w ostatnich 5 latach, stanowił niespełna połowę zaplanowanego na 2002 rok. Przypadki rewizji prognoz BRE Banku i Pekao dowodzą tego najdobitniej. Inwestorzy giełdowi zareagowali wyprzedażą akcji spółek bankowych. Obliczany przez GPW indeks sektora stracił 15% (12-miesięczna stopa zwrotu licząc na koniec stycznia 2003 r.).
To nie przypadek, oczekiwania dotyczące poprawy zysków były bowiem nadmiernie wygórowane. Generalnie wyniki finansowe banków były słabsze niż przed rokiem. Rentowność kapitału własnego (ROE) wyraźnie spadła. W 2002 roku przeciętny bank giełdowy (nie uwzględniając Banku Częstochowa) miał ROE na poziomie 1,7% (w 2001 roku 3%). Do banków, których akcjonariusze mieli powody do zadowolenia, należy zaliczyć w pierwszej kolejności BZ WBK, DB 24, Fortis oraz ING BSK i Citibank Handlowy. Na przeciwległym biegunie znalazły się Kredyt Bank, AmerBank, LG Petro.