Cena ropy naftowej wczoraj przed południem wyraźnie przekroczyła w Londynie barierę 33 USD za baryłkę i znowu przyczyną był wzrost prawdopodobieństwa wybuchu wojny w Iraku. Komentując złożenie w Radzie Bezpieczeństwa projektu nowej rezolucji, brytyjski premier Tony Blair powiedział, że Irak ma "jeszcze jedną, ostatnią szansę" podjęcia współpracy z Narodami Zjednoczonymi, które domagają się jego rozbrojenia. Przyjęcie rezolucji będzie oznaczało wojnę. Głosowanie odbędzie się po 7 marca, kiedy to szef inspektorów rozbrojeniowych Hans Blix przedstawi Radzie Bezpieczeństwa kolejny raport. ONZ dała Irakowi czas do 1 marca na rozpoczęcie niszczenia rakiet, które mają zasięg przekraczający dozwolone 150 km. Saddam Husajn powiedział reporterowi CNN, że rakiety te nie mogą latać dalej, niż wynosi limit narzucony przez ONZ. W ciągu dnia uczestnicy rynku uznali, że w wypowiedzi Blaira ważniejszym określeniem jest "jeszcze jedna" niż "ostatnia" szansa i ropa zaczęła tanieć.
Po południu baryłka ropy Brent z Morza Północnego w dostawach na kwiecień kosztowała na londyńskiej giełdzie paliwowej 33,10 USD, wobec 33,15 USD na poniedziałkowym zamknięciu.
Już piąty dzień z rzędu drożało wczoraj złoto. We wtorek na popołudniowym fixingu w Londynie za uncję kruszcu płacono 357,60 USD, wobec 355,2 USD w poniedziałek. Była to więc cena najwyższa od dwóch tygodni. Kupujących do ciągłego inwestowania w tę bezpieczną lokatę skłaniały nie tylko wzrost napięcia na Bliskim Wschodzie, ale także próba rakietowa Korei Północnej, przeprowadzona na Morzu Japońskim, i nadal słabnący dolar.
Cena tony miedzi na Londyńskiej Giełdzie Metali wynosiła po południu 1718 USD, wobec 1729 USD na zamknięciu poniedziałkowej sesji.