Zsumowane obroty z dwóch ostatnich sesji były mniejsze od tych zanotowanych we wtorek, kiedy WIG20 przełamywał wsparcie na poziomie 1090 pkt. Dlatego trudno powiedzieć, by cokolwiek zmieniło się w obrazie rynku. Od półtora miesiąca zdecydowanie przeważa podaż i chociaż dynamika tendencji malejącej zmniejszyła się w lutym, to nie ma powodów, dla których można byłoby mówić o jej zakończeniu. Co gorsza, dostajemy kolejne argumenty przemawiające za udanym testem 1040 pkt. i dalszym pogłębieniem spadków. Chodzi głównie o rosnącą szerokość trendu. W minionym tygodniu linię ponad 4-miesięcznych wzrostów przełamał indeks WIG-Informatyka, w tym tygodniu to samo zrobił TechWIG. Indeks cenowy PARKIETU, obliczany dla spółek z rynku podstawowego, przełamał linię szyi, tworzonej 2 miesiące, formacji głowy z ramionami.
Sam WIG20 już wcześniej wygenerował wiele sygnałów, świadczących o słabości strony popytowej. Wśród nich warto przypomnieć przekroczenie 61,8-proc. zniesienia październikowo-listopadowej zwyżki i utworzenie w okresie od listopada do stycznia obszernej formacji wierzchołkowej, z której wynika spadek przynajmniej do 1050 pkt. Przed osiągnięciem tej wartości indeks broni już tylko jedno wsparcie. Jest nim luka hossy z 11 października w strefie 1061-1175 pkt. Można przypuszczać, że to właśnie jej bliskość skłania posiadaczy akcji do ich przytrzymania w portfelach. Jednak w trendzie spadkowym to nie obrona wsparcia, ale przełamanie oporu staje się pozytywnym sygnałem. Na razie do zatrzymania kupujących wystarczyła pierwsza bariera w postaci połowy czarnej świecy z wtorku. Już przy 1105 pkt. znajduje się kolejny silny opór, wyznaczany przez ostatnią lukę bessy i dołek z 19 lutego. Dopiero zamknięcie ponad tym poziomem będzie uprawniać do większego optymizmu.
Pewne nadzieje można wiązać z przebiegiem niektórych wskaźników. RSI nie potwierdził ostatniego dołka, a MACD nie ponowił jeszcze sygnału sprzedaży. Jednak oba pozostają poniżej własnych linii trendu malejącego i dopóki ich nie przełamią istnieje zagrożenie zanegowaniem tych sygnałów. Dlatego w tym momencie nie mają one większego znaczenia dla rozwoju wydarzeń.