Cena ropy naftowej już trzeci dzień z rzędu utrzymywała się w piątek powyżej bariery 33 USD za baryłkę. Od półrocznego minimum z 13 listopada ub.r. (22,7 USD), ropa zdrożała więc już o 31,55%. W piątek rano ropa trochę staniała na wieść, że Irak gotów jest przystąpić od soboty do niszczenia rakiet Al.-Samoud 2. Ta zapowiedź nie zrobiła jednak wrażenia na brytyjskim premierze. Tony Blair na powiedział, że: - Już nie czas na gierki. Husajn doskonale wie, co musi zrobić. Rządy USA i Wielkiej Brytanii nadal nie mają więc najmniejszych wątpliwości co do konieczności użycia siły wobec Iraku i zabiegają w Radzie Bezpieczeństwa o poparcie ich projektu rezolucji w tej sprawie. W rezultacie w piątek ropa znowu zdrożała i po południu baryłka gatunku Brent z Morza Północnego w dostawach na kwiecień kosztowała na londyńskiej giełdzie paliwowej 33,30 USD, wobec 33,04 USD na czwartkowym zamknięciu.

Natomiast cena złota znowu w piątek spadła. Na popołudniowym fixingu w Londynie za uncję płacono 347,45 USD, wobec 351,25 USD w czwartek. Uczestnicy tego rynku podawali kilka przyczyn wycofywania się inwestorów z bezpiecznej lokaty, za jaką złoto uchodzi w czasach międzynarodowych kryzysów. Przyczyny te to obniżenie w USA poziomu zagrożenia aktami terroru, zgoda Iraku na przystąpienie do niszczenia wspomnianych rakiet i lepsze dane dotyczące stanu amerykańskiej gospodarki.

Cena tony miedzi na Londyńskiej Giełdzie Metali wynosiła po południu 1718 USD, wobec 1737 USD na zamknięciu poniedziałkowej sesji.