Polskie papiery wartościowe cieszyły się dużą popularnością na początku tego roku. W styczniu na GPW z zagranicy napłynęło 34 mln euro. Brokerzy uważają, że tak dobry początek roku mógł mieć jednak nierynkowe źródło. - Nie widziałem, żeby na rynku pojawiło się dużo nowych środków. Dodatnie saldo mogło wynikać z późniejszego raportowania kupna akcji Telekomunikacji Polskiej, które zagranica kupowała pod koniec grudnia - powiedział nam jeden z brokerów. Z drugiej strony 34 mln euro to zaledwie ok. 5% jednostronnej wartości obrotów na GPW. Zagranica sprzedawała natomiast polskie akcje w lutym - według specjalistów, to wpływ deklaracji o dokapitalizowaniu akcjami spółek z GPW zadłużonej Kompanii Węglowej.

Znacznie lepiej wygląda saldo inwestycji w papiery dłużne, które w styczniu 2003 r. zamknęło się na poziomie plus 290 mln euro. - To powinien być jeszcze dobry rok dla polskich papierów dłużnych, chociaż w tej chwili inwestorzy przerzucają się też na rynki obligacji bułgarskich i rumuńskich. Liczą na to, że będą one dyskontowały wstąpienie ich do UE, tak jak kiedyś miało to miejsce w przypadku Polski. Inwestorzy bardzo dużo kupują rosyjskich papierów dłużnych. Na tamtym rynku hossa trwa już trzy lata - uważa Tomasz Stadnik, doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Management.

Obecnie zarządzający funduszami typu emerging markets doważają się akcjami indyjskimi, rosyjskimi i brazylijskimi oraz tajlandzkimi. Podkreślają, że na szczególną uwagę zasługują walory z moskiewskiego rynku - zwłaszcza że gospodarka rosyjska ma solidne fundamenty oraz dodatkowy bodziec w postaci wysokich cen ropy. Zwracają też uwagę na uporządkowany system podatkowy w tym kraju. W niełasce pozostają nadal akcje z Korei, Tajwanu i RPA.