Koalicja posypała się w dzień po prezentacji reformy finansów publicznych. Nasuwa się pytanie: czy pozbycie się ludowego koalicjanta oznacza wyrzucenie balastu, czyli łatwiejszą ofensywę? Czy też odwrotnie - mniejszościowy rząd będzie na każdym kroku zakładnikiem pozyskiwanych sprzymierzeńców, a jego kurs wypadkową interesów grupowych. Odpowiedź brzmi: jedno i drugie! Nie trzeba będzie uzgadniać kierunku jazdy z ludowcami, którzy od lat specjalizują się w politycznym handlu. Ale trzeba będzie budować przymierza ad hoc, okupione przywilejami dla pozyskanych grup i grupek. Jedyny kierunek wolny od tego typu serwitutów to kurs na Unię Europejską. Poparcie części opozycji, a zwłaszcza Platformy Obywatelskiej, jest gwarantowane.
W innych zakresach, przede wszystkim w polityce rolnej, restrukturyzacji i prywatyzacji przemysłu oraz finansach pojawią się problemy. Naprawa finansów publicznych jest warunkiem udanego debiutu w Unii Europejskiej. Bez PSL-u, jej założenia mogą być bardziej klarowne, zniknie bowiem postulat 50-proc. stawki PIT czy opłaty importowej, a śmielej będzie można zabrać się za KRUS oraz likwidację tych agencji, które były synekurami ludowców.
Program minimum zakłada przygotowanie wydolności budżetu w zakresie naszych kontrybucji (7 mld zł składka unijna, 400 mln zł składka na Europejski Bank Inwestycyjny i Europejski Bank Centralny) oraz współfinansowania projektów strukturalnych (900 mln zł) i dopłat bezpośrednich (2,5 mld zł). To oznacza nie tylko "odsztywnienie" wydatków, ale istotne oszczędności w budżecie 2004 r., po zmarnowaniu 2003 r.
Drugorzędne znaczenie ma w tym zakresie konsolidacja budżetu, poprzez likwidację wybranych agencji i funduszy celowych. Mam jednak wątpliwości, czy dojrzeliśmy już do rozstania się z Agencją Własności Rolnej Skarbu Państwa, stanowiącą mocno wyspecjalizowany zespół, posiadający własną sieć terenową. Odpowiedzi udzieli zapewne Adam Tański, długoletni prezes tej agencji (dorównujący zdolnością trwania szefowi giełdy Rozłuckiemu), który wypłynął nieoczekiwanie jako nowy minister rolnictwa.
Przygotowanie budżetu do startu w Unii Europejskiej to program minimum. Równorzędnym celem reformy powinno być ożywienie gospodarki. Tu już pojawia się wielki znak zapytania, bowiem warianty podatkowe Kołodki robią wrażenie zabiegu socjalnego, czyli kokietowania uboższych. Klasa średnia traci, i to jest niepokojące w obliczu stagnacji i bezrobocia. Rzucenie na łup opinii publicznej wariantów, w celu tzw. konsultacji społecznych, jest ogranym chwytem, ale zarazem zaproszeniem wprost do politykowania. To zaś, w obecnym klimacie, grozi wywróceniem reformy do góry nogami.