Wtorkowe notowania na giełdach nowojorskich rozpoczęły się od spadków cen akcji. Na rynki znów powróciło widmo bliskiej wojny w Iraku, gdy nadeszła wiadomość o ataku terrorystycznym na lotnisku w Filipinach, która prawdopodobnie umocni prezydenta Busha w zamiarze zaatakowania reżimu Saddama Husajna. Liderem spadków wśród spółek typu blue chip był koncern motoryzacyjny General Motors. W poniedziałek po południu opublikowano raport, mówiący o spadku sprzedaży samochodów w lutym, drugi miesiąc z rzędu. Na domiar złego, najnowsze prognozy zakładają, że w bieżącym kwartale tendencja ta utrzyma się. W ślad za GM podążył jego największy rywal - Ford. Do godz. 18.30 indeks Dow Jones spadł o 0,94%, a Nasdaq obniżył się o 0,35%.

Bardzo silne zniżki miały miejsce wczoraj na czołowych giełdach zachodnioeuropejskich. Inwestorzy, którzy i tak obawiają się wojny, masowo pozbywali się akcji spółek o profilu eksportowym w związku ze spadkiem kursu dolara wobec euro do najniższego poziomu od prawie czterech lat. W grupie firm, które najmocniej odczuły osłabienie wspólnej europejskiej waluty, znalazł się holenderski producent sprzętu elektronicznego - Philips. Na giełdzie londyńskiej, gdzie indeks FT-SE 100 spadł o 1,61%, najmocniej staniały walory koncernu farmaceutycznego GlaxoSmithKline, po tym jak sąd w USA wydał niekorzystny werdykt dotyczący sprzedaży na tamtejszym rynku jednego z lekarstw produkowanych przez brytyjską firmę. Słabe wyniki finansowe pobudziły też wyprzedaż akcji koncernu Rolls-Royce. Bardzo mocno, bo aż o 3,11%, spadł wczoraj paryski CAC-40. Wskaźnik pociągnęła w dół spółka EADS, producent samolotów Airbus, której walory staniały o ponad 8%. Inwestorzy masowo pozbywali się papierów spółki po informacji o zamachu na Filipinach. We Frankfurcie liderem spadków był koncern samochodowy BMW, któremu zaszkodziły słabe wyniki sprzedaży. Zastrzeżenia inwestorów co do sposobu informowania o nowej emisji spowodowały też silną przecenę papierów Deutsche Telekom. Do godz. 18.30 indeks DAX spadł o 1,76%.