Uspokojenie na rynku walutowym było widać już rano. Złoty wprawdzie nieco osłabł wobec euro (wspólna waluta kosztowała 4,3119, wobec 4,3048 zł na zamknięciu we wtorek), zyskał jednak wobec dolara (amerykańska waluta kosztowała 3,9293 zł wobec 3,9590 we wtorek). Potem złoty zyskiwał. Jakie były powody wzrostu wartości naszej waluty?
- Wynikało to z napływu kapitału spowodowanego aukcją obligacji skarbowych - popyt wyniósł blisko 10 mld zł przy 2,5-mld ofercie - powiedział Andrzej Wasilewski, dealer w banku PKO BP. - Poza tym część inwestorów zdecydowała się na realizację zysków, płynących z osłabienia złotego.
W rezultacie inwestorzy kupili całą oferowaną pulę zerokuponowych obligacji skarbowych. Ich średnia rentowność wyniosła 5,543%, wobec 5,764% na przetargu papierów dwuletnich w lutym.
Duży popyt na obligacje i wzrost ich cen dobrze wróżą następnym przetargom. W tym miesiącu bowiem resort będzie sprzedawał jeszcze papiery pięcio- i dziesięcioletnie o stałym kuponie.
Co będzie dalej ze złotym? Zdaniem A. Wasilewskiego, część kapitału, która napłynęła wczoraj na rynek, pochodzi od spekulantów, którzy chcieli skorzystać na spodziewanym wzroście kursu. Jeśli teraz zrealizują oni zyski, złoty może nieco stracić. Jednak wczoraj pod koniec handlu nasza waluta była już mocniejsza niż rano. Dolar kosztował 3,919 zł, a euro 4,297 zł.