Najnowsze dane makroekonomiczne pozbawiły argumentów ostatnich przeciwników obniżki stóp. Potężny sektor usług, wytwarzający prawie połowę PKB strefy euro, w lutym odnotował spadek. Liczba bezrobotnych w Niemczech przekroczyła w minionym miesiącu 4,7 mln i jest najwyższa od pięciu lat. Stopa bezrobocia w tej największej europejskiej gospodarce wzrosła do 11,3%, z 11,1% w styczniu. - Rynek pracy nie ożywi się, dopóki gospodarka pogrążona jest w stagnacji - powiedział prezes Federalnego Urzędu Pracy Florian Gerster. Nastroje francuskich konsumentów są najgorsze od sześciu lat. Kurs euro przekroczył w środę poziom 1,10 dolara, co martwi zwłaszcza niemieckich eksporterów.

Przeciwko obniżce stóp opowiadał się ostatnio główny ekonomista EBC Otmar Issing, zwracając uwagę, że wysokie ceny ropy naftowej i zbyt luźna polityka fiskalna wielu krajów strefy euro zagrażają stabilizacji cen. I to zapewne jego argumenty przesądziły o tym, że wczorajsza redukcja była mniejsza niż przewidywała większość analityków i uczestników rynku. O obniżce zdecydowała zmiana stanowiska prezesa EBC Wima Duisenberga, który w miniony weekend przyznał, że jest coraz mniej prawdopodobne, by wzrost gospodarczy w strefie euro osiągnął w tym roku wcześniej zakładane tempo. Tę opinię potwierdzili później prezes Bundesbanku Ernst Welteke i szef banku centralnego Grecji Nicholas Garganas.

Stopy procentowe w strefie euro są teraz najniższe od co najmniej 3,5 roku. Ale i tak są one wyższe o cały punkt procentowy niż w Stanach Zjednoczonych, których gospodarka w dodatku rozwija się znacznie szybciej niż w Europie. W IV kwartale PKB USA wzrósł o 1,4%, a strefy euro o 0,2%.

W Anglii bez zmian, w Szwajcarii w dół

Rada Banku Anglii nie zmieniła w czwartek stóp procentowych. Bank przed miesiącem zaskoczył rynki, obniżając podstawową stopę do 3,75%, a więc poziomu najniższego od 1955 r. Natomiast Szwajcarski Bank Narodowy zredukował stopę o 50 pkt. bazowych i wynosi ona teraz 0,25%.