Czwartek nie przyniósł poprawy koniunktury na europejskich parkietach. Inwestorzy zupełnie zignorowali obniżkę przez EBC podstawowych stóp procentowych o 25 punktów bazowych. Traktując ją jako posunięcie zbyt zachowawcze, a do tego jeszcze spóźnione. Bardziej natomiast, niż posiedzeniem EBC, gracze przejęli się informacjami napływającymi ze spółek ubezpieczeniowych. Wczoraj rano szwajcarski Swiss Life poinformował, że drugą połowę 2002 roku zakończył stratą. Co więcej, spółka zakomunikowała, iż rok bieżący będzie bardzo trudny dla całego ubezpieczeniowego.
Doniesienia te, w połączeniu ze słabym wynikiem holenderskiego ubezpieczyciela Aegon (duży spadek zysku w IV kwartale 2002 roku), od razu wywołały obawy, że spółki z tego sektora zostaną zmuszone do dalszej redukcji portfeli, co jeszcze bardziej pogrąży indeksy, spychając je do bardzo dawno nieoglądanych poziomów.
W czwartek nie najlepsze wieści napłynęły również zza oceanu. Departament Pracy podał mianowicie, że liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych wzrosła w USA w mijającym tygodniu o 12 tys., do 430 tys. osób. Rynek źle przyjął taki odczyt, gdyż oczekiwano nie wzrostu, ale spadku o 14 tys.
Złe dane oraz sytuacja geopolityczna negatywnie odbijają się na globalnych rynkach akcji. Szczególnie źle wyglądają giełdy w Frankfurcie i Londynie. Tam podaż, już jakiś czas temu, zdołała przebić się przez średnioterminowe wsparcia (odpowiednio 2598 pkt i 3671 pkt), tworzone przez dołki z zeszłego roku. To są mocne sygnały sprzedaży.
Na tym tle indeks S&P500 czy też Nasdaq Composite prezentują się wyjątkowo korzystnie. Nie dość, że mają one jeszcze sporo miejsca do październikowych minimów, to w dalszym ciągu pozostają aktualne wsparcia i świecowe formacje odwrócenia utworzone 13 lutego br. Pomijając więc fakt niskich obrotów, jakie towarzyszyły utworzeniu tychże popytowych elementów, można powiedzieć, iż mamy do czynienia z klasycznymi sygnałami kupna. Stąd też należy oczekiwać, że kolejne sesje przyniosą raczej wzrosty niż spadki. Zmienić to może dopiero spadek poniżej 817 pkt (S&P500) i 1277 pkt (Nasdaq).