Hardwick Simmons, którego kadencja miała potrwać do lutego 2004 r., zdecydował się na wcześniejsze odejście ze względu na ostrą krytykę jego działalności. Za jego prezesury znacznie spadła liczba debiutów na Nasdaq, choć tendencję tą trzeba tłumaczyć przede wszystkim dekoniunkturą na rynku. Poza tym jednak nie udało mu się doprowadzić do zapowiadanego już przynajmniej od 2 lat upublicznienia Nasdaq. Za jego porażkę uznaje się też nieudaną próbę uruchomienia szerokiej działalności na rynku japońskim.
Następca H. Simmonsa, którym według spekulacji może być obecny prezydent Nasdaq - Richard Ketchum, będzie musiał przede wszystkim doprowadzić do nadania nowojorskiemu rynkowi statusu giełdy. Wówczas dopiero możliwy będzie debiut akcji Nasdaq. Poza tym będzie musiał zdobyć nowe spółki i inwestorów, czemu może pomóc uruchomiony niedawno nowy system obrotu SuperMontage, a ponadto dalej kontynuować zagraniczną ekspansję rynku, która - według planów - ma w przyszłości doprowadzić do utworzenia globalnej giełdy, gdzie akcjami można by obracać przez 24 godziny na dobę.