Posiedzenie sejmowej komisji zwołano, aby wyjaśnić okoliczności zatrzymania kilku przedsiębiorców w Polsce - a zwłaszcza zatrzymania i oskarżenia Romana Kluski, byłego prezesa Optimusa. - To była kropla, która przelała czarę goryczy - powiedział Adam Szejnfeld, przewodniczący komisji. Prokuratura zarzuca Romanowi Klusce i czterem innym osobom wyłudzenie w latach 1998-2000 podatku VAT rzędu 8,5 mln zł oraz wprowadzenie w błąd urzędów skarbowych i celnych co do rzekomego eksportu i importu sprzętu komputerowego.

Wątpliwości Komisji budziła forma zatrzymania byłego szefa Optimusa - według prasowych doniesień, nieadekwatnie brutalna w stosunku do skali podejrzeń. Zdaniem A. Szejnfelda, takie traktowanie przedsiębiorców należy wyjaśnić, bowiem pogarsza ono klimat inwestycyjny w Polsce, który i tak ze względu na wysokie podatki i słabą infrastrukturę jest nie najlepszy. - To nieprawda, że przy zatrzymaniu Romana Kluski użyliśmy antyterrorystów, a samo zatrzymanie było brutalne - przekonywał posłów Wiesław Nocuń, prokurator z krakowskiej prokuratury apelacyjnej. Dodał, że szum wokół tej sprawy to dzieło mediów. - W trakcie czynności operacyjnych 7 ubranych na cywilno policjantów użyło domofonu i zostało wpuszczonych do mieszkania państwa Klusków. Atmosfera była poprawna, policjantom zaproponowano nawet coś do picia - dodał prokurator Nocuń.

Obecny na posiedzeniu komisji były szef Optimusa podkreślał, że przed zawarciem transakcji zasięgał opinii wielu prawników oraz izby skarbowej. Nikt nie kwestionował zgodności z prawem. Takich wątpliwości nie zgłosili również eksperci resortów edukacji i finansów. - Mam poczucie ogromnej krzywdy - powiedział Roman Kluska.