Nokia spodziewa się, że zysk na jedną akcję, z wyłączeniem pozycji jednorazowych, wyniesie w bieżącym kwartale 15-17 centów, wobec wcześniejszej prognozy, mówiącej o 15-19 centów na walor. Zarząd fińskiej firmy podkreślił, że korekta przewidywań wiąże się przede wszystkim z oczekiwanym spadkiem sprzedaży jednostki zajmującej się produkcją wyposażenia sieci bezprzewodowych o 15-20%. - Teraz praktycznie popyt na sprzęt potrzebny do budowy sieci telefonii komórkowej zanikł - podkreśla, cytowany przez agencję Bloomberga, Michael Schroeder, analityk biura maklerskiego Opstock Securities. Tendencja ta wiąże się z dużym ograniczeniem wydatków przez największe koncerny telekomunikacyjne, które borykają się z ogromnym zadłużeniem i ograniczają inwestycje, by zredukować te zobowiązania.

Zarząd Nokii spodziewa się natomiast, że sprzedaż samych "komórek" będzie zgodna z wcześniejszą prognozą i spółka zanotuje w tym segmencie wzrost przychodów o 9% w stosunku do pierwszego kwartału ub.r.

Nokia, by zapobiec znacznemu pogorszeniu wyników, w ciągu ostatnich dwóch lat zredukowała zatrudnienie o 9 tys. osób (15% wszystkich pracowników) oraz zgodziła się na obniżenie cen niektórych produktów, aby zapobiec gwałtownemu spadkowi popytu. Mimo to w ub.r. sprzedaż koncernu spadła po raz pierwszy od ponad dekady.

Informacja o obniżeniu prognozy negatywnie wpłynęła na wczorajsze notowania spółki. Na giełdzie helsińskiej kurs akcji Nokii spadł w pierwszej połowie sesji aż o 7,8%. W ślad za fińskim potentatem, tradycyjnie podążyli też główni rywale. Akcje szwedzkiego Ericssona staniały w tym samym czasie aż o 15%.