Najnowsze dane opublikowane przez Ministerstwo Gospodarki i Pracy wykazały, że produkcja przemysłowa w Niemczech zwiększyła się w styczniu o 1,6% w stosunku do grudnia, gdy nastąpił spadek wytwórczości do najniższego poziomu od przeszło trzech lat. Ekonomiści spodziewali się wzrostu o 1,3%. W skali rocznej produkcja spadła o 0,2%, wobec 0,5% przewidywanych przez ekspertów.

Oznaki ożywienia wzmocniły nadzieje, że mimo wciąż słabej koniunktury oraz niebezpieczeństwa wojny na Bliskim Wschodzie gospodarka niemiecka zdoła w obecnym kwartale uniknąć recesji. Dodatkowy impuls powinny stanowić obniżone ostatnio stopy procentowe i możliwość dalszego złagodzenia polityki pieniężnej przez Europejski Bank Centralny.

Lekki powiew optymizmu nie zmienił ostrożnego nastawienia niemieckich przedsiębiorców. Zdają sobie oni sprawę, że od recesji w drugiej połowie 2001 r. w gospodarce niemieckiej prawie nie odnotowano wzrostu.

Porównanie produkcji przemysłowej w okresie dwumiesięcznym, mniej podatnym na krótkoterminowe wahania, wypada znacznie gorzej od opublikowanych właśnie danych. W grudniu i styczniu spadła ona o 1,5% w stosunku do października i listopada, a w skali rocznej o 0,8%. Reinhard Kudiss, ekonomista z federacji przemysłu BDI, uważa, że w tych warunkach stagnację produkcji przemysłowej w 2003 r. należałoby uznać za korzystny rezultat.

Nadal poważny problem stanowi wysoki kurs euro do dolara, który pogarsza konkurencyjność eksportu, szczególnie ważnego dla niemieckiej gospodarki. Bundesbank, zaniepokojony perspektywą długotrwałej stagnacji, wezwał kilka dni temu rząd kanclerza Gerharda Schrödera do wprowadzenia zmian w ustawodawstwie podatkowym oraz prawie pracy, które ożywiłyby aktywność ekonomiczną.