W wyniku ostatnich wzrostów indeks kontraktów ponownie znalazł się w pobliżu silnej strefy oporu, na którą składa się luka bessy i długa czarna świeca z końca stycznia, a także dołek z 20 grudnia i szczyt z 17 lutego na poziomie 1138 pkt. Siła poniedziałkowego wybicia sugeruje, że przełamanie oporu jest dość prawdopodobne. Wcześniej jednak powinna nastąpić korekta i wtorkowa sesja prawdopodobnie oznacza jej początek. Ze względu na to, że odwrócenie trendu nastąpiło tak niedawno, korekta może być stosunkowo głęboka i sięgać 66% fali wzrostowej z ostatnich dni. Poziom ten odpowiada mniej więcej poniedziałkowej luce hossy (około 1090 pkt). Wariant bardziej optymistyczny to zatrzymanie korekty już w połowie poniedziałkowej świecy, czyli w pobliżu poziomu 1105 pkt. Później prawdopodobnie nastąpi test oporu.
Trudno oszacować szanse na jego trwałe pokonanie. Wydaje się jednak, że szanse te będą tym większe, im płytsza i bardziej rozciągnięta w czasie będzie spodziewana korekta. Z drugiej strony, jeśli kontrakty ponownie zaczną rosnąć już w środę, to szanse na przełamanie oporu będą znacznie mniejsze. Do niedawna często pojawiała się opinia, że koniec trendu spadkowego nastąpi w momencie wybuchu wojny z Irakiem. Po ostatnich wzrostach można jednak dojść do wniosku, że trend wyższego stopnia już się odwrócił, a ewentualna wojna może się zbiec w czasie co najwyżej z zakończeniem spodziewanej korekty. Obraz wskaźników niewiele mówi o tym, czego można spodziewać się na najbliższych sesjach, jednak w okresie bezpośrednio poprzedzającym wybicie RSI i MACD wykazywały pozytywne dywergencje. Były one na tyle rozległe, że dwudniowy wyskok raczej nie wyczerpał potencjału, który z nich wynika. Pozytywną wymowę ma także to, że wolumen potwierdza trend wzrostowy.