- Gdyby otwarte fundusze nieruchomości istniały w Polsce już od jakiegoś czasu, to okres dekoniunktury gospodarczej, z którym mamy obecnie do czynienia, trwałby krócej i przez wielu uczestników życia gospodarczego byłby odczuwany lżej - uważa Leszek Pawłowicz, dyrektor Gdańskiej Akademii Bankowej. Jego zdaniem, fakt, że nie stworzono w Polsce ram prawnych do funkcjonowania tego typu instytucji, oznacza utratę przez nasz kraj wielkiej szansy na szybkie wyjście z kryzysu.
Zamknięte nie pomogą
Na razie w Polsce nie mogą funkcjonować otwarte fundusze nieruchomości, za pośrednictwem których inwestorzy indywidualni mogliby inwestować drobne kwoty na rynku nieruchomości. Są jedynie możliwości utworzenia funduszy zamkniętych. Te jednak nigdy nie będą dostępne dla drobnych inwestorów, gdyż minimalne kwoty inwestycji wymagane przez te instytucje wynoszą nawet kilkanaście tysięcy złotych. We współpracę z nimi angażują się zatem jedynie instytucje i bardzo zamożni klienci indywidualni. - Zamknięte fundusze nie spełnią więc roli, jaką pełnić mogą fundusze otwarte. Fundusze otwarte umożliwiają zwiększenie poziomu oszczędności w gospodarce, ożywiają rynek nieruchomości, a więc pośrednio wpływają też pozytywnie na rynek pracy - uważa Eugeniusz Gostomski z GAB. - Istnieje zatem pilna potrzeba zintensyfikowania prac legislacyjnych, które umożliwią powstanie w Polsce otwartych funduszy nieruchomości - dodaje E. Gostomski.
Jaki nadzorca
W trakcie tych prac rozwiązania wymagać będzie wiele dylematów prawnych. - Wśród nich będzie np. kwestia nadzoru nad takimi funduszami, a mianowicie, kto ów nadzór miałby sprawować. Choć można mieć nadzieję, że akurat ten dylemat rozwiąże się sam, gdyż zgodnie z dyrektywą Unii Europejskiej od 2005 r. w każdym kraju członkowskim będzie tylko jedna instytucja nadzorująca rynek kapitałowy - mówi L. Pawłowicz. Kolejny problem wymagający rozwiązania to wysokość kapitału akcyjnego funduszy nieruchomości. - My proponujemy, aby kwota ta wynosiła początkowo 3 mln zł. Być może jednak warto się zastanowić, czy nie uzależnić wysokości kapitału od wysokości zarządzanych aktywów. Niech to będzie np. 3% aktywów. W miarę wzrostu majątku, jakim fundusz zarządza, będzie trzeba także podnieść kapitał akcyjny - mówi dyrektor GAB.