Przedsiębiorstwa chemii ciężkiej od dwóch lat mają poważne problemy finansowe. Jeszcze w 2000 r. zysk netto sektora (trzy spółki chemiczne i trzech producentów nawozów) wyniósł 8,9 mln zł. Rok później wynik był już ujemny (462 mln zł). Ubiegłoroczna strata netto wyniosła 385 mln zł. - Zakłady chemii ciężkiej znajdują się w stanie zapaści finansowej - przyznała Agnieszka Ostrowska, dyrektor biura strategii i restrukturyzacji Nafty Polskiej. "Kapitały własne zakładów chemii ciężkiej systematycznie topnieją. Krąży wokół nich widmo upadłości i likwidacji. Firmy tracą wiarygodność wśród klientów biznesowych, mają coraz większe problemy w znalezieniu źródeł finansowania. Zadłużenie zakładów chemicznych bardzo szybko narasta, przy jednoczesnym ustanawianiu zabezpieczeń na ich majątku" - czytamy w strategii restrukturyzacji i prywatyzacji sektora, która została przesłana przez Naftę Polską do resortów skarbu państwa i gospodarki.
Program naprawczy zakłada restrukturyzację firm, a później ich prywatyzację. Część spółek ma trafić na warszawską giełdę. - Na GPW nie będziemy wprowadzali zakładów azotowych - twierdzi A. Ostrowska. Przypomnijmy, że kierowane przez Aldonę Kamelę-Sowińską Ministerstwo Skarbu Państwa chciało, aby na GPW pojawiły się Zakłady Azotowe Puławy. Oferta zakończyła się jednak fiaskiem.
1,5 mld zadłużenia
Restrukturyzacja ma objąć także zobowiązania chemicznych firm. Obecnie ich zadłużenie wobec banków wynosi prawie 1 mld zł, a wobec Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa 466 mln zł. "Najpilniejszymi kwestiami są obecnie restrukturyzacja zobowiązań handlowych firm wobec PGNiG, udzielenie pomocy finansowej w spłacie najbliższej, czerwcowej raty układu z wierzycielami Zakładów Azotowych Kędzierzyn oraz pomoc Zakładom Azotowym Tarnów, które starają się o zawarcie sądowego układu z wierzycielami" - uważają eksperci Nafty Polskiej.
PGNiG częściowo winne