Luty był kolejnym miesiącem, w którym na Rynku Finansowym Towarowej Giełdy Energii nie zawarto żadnej transakcji. Zabezpieczanie swoich pozycji za pomocą kontraktów notowanych na rynku finansowym jest związane ze stosunkowo wysokimi opłatami (90 gr prowizji na Rynku Dnia Następnego + 50 gr prowizji na rynku finansowym + 10 000 zł rocznej opłaty stałej). Opłaty sprawiają, że faktyczna cena, jaką otrzymuje sprzedawca i płaci kupujący, różni się od siebie o około 3 zł. Przy negocjacji ceny dla kontraktów miesięcznych to przepaść. Dla krótszych kontraktów o wyższej zmienności cen takie opłaty mogłyby być do przyjęcia, jednak tu trzeba wziąć pod uwagę opłatę stałą, która rozkłada się na mniejszą liczbę MWh w kontrakcie. Dodatkowo opłata stała nie zachęca nowych uczestników do włączenia się do działania na rynku finansowym. W przypadku instrumentów pochodnych ktoś, kto chciałby się czegoś nauczyć w praktyce, musi się zadowolić "prywatnymi lekcjami" na instrumentach pochodnych, notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych.

Na Rynku Dnia Następnego (RDN) od początku tygodnia ceny systematycznie spadają. Nawet piątek, mimo pogorszenia się warunków meteorologicznych, nie przyniósł żadnych zmian. Średnia arytmetyczna cena na RDN wyniosła 110,81 zł. Jeżeli aura się utrzyma, to marzannę trzeba będzie topić w przerębli. Co się stanie z cenami, gdy się trochę ociepli? Strach pomyśleć!