Piątek był kolejnym dniem silnych wzrostów na wielu giełdach światowych. Inwestorzy kupowali akcje, wybiegając już w przyszłość i licząc na poprawę koniunktury gospodarczej po zakończeniu wojny w Iraku. O tym, że do konfliktu dojdzie, są już przekonani praktycznie wszyscy i odliczają tygodnie, a może nawet dni, do jego rozpoczęcia. Potwierdziły to ostatnie wypowiedzi prezydenta Busha, który szykuje decydującą naradę na Azorach, gdzie spotka się z przywódcami Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Amerykański prezydent potwierdza też, że jest gotów zaatakować Irak nawet bez rezolucji ONZ.
W Nowym Jorku na początku sesji przeważyły umiarkowane wzrosty. Zgłoszono m.in. popyt na akcje spółki Adobe Systems, producenta oprogramowania komputerowego. Spółka poinformowała o niespodziewanie dobrych wynikach sprzedaży, co poprawiło jej wynik na poziomie netto. Tendencję wzrostową zahamowały jednak opublikowane niepokojące dane makroekonomiczne, mówiące o marcowym spadku indeksu zaufania konsumentów do gospodarki do poziomu najniższego od dekady. Do godz. 18.00 indeks Dow Jones zyskał 0,55%, a Nasdaq Composite stracił 0,25%.
Ostatnie sesje tygodnia na największych rynkach europejskich znów przyniosły bardzo silny popyt na akcje, co nie powinno dziwić zważywszy na fakt, że kursy wielu spółek znalazły się w pierwszej połowie tygodnia na najniższych poziomach od lat. W Londynie indeks FT-SE 100 wzrósł o 3,3%, a spekulanci kupowali przede wszystkim przecenione walory banków i firm ubezpieczeniowych, takich jak Barclays czy Lloyds. Paryski CAC-40, który zyskał aż 7,25%, zawdzięczał swój wzrost w dużym stopniu popytowi na akcje dwóch banków - Credit Agricole i Credit Lyonnais. Otrzymały one zgodę od władz nadzorujących rynek francuski na połączenie, dzięki czemu powstanie potężna europejska instytucja finansowa. Niemiecki DAX do godz. 18.00 zyskał 3,63%, a skala wzrostów byłaby jeszcze silniejsza, gdyby nie dalszy spadek notowań producenta farmaceutyków - Bayer. Spółka w czwartek poinformowała o rekordowych stratach.