Po zakończonej w środę wieczorem debacie rząd wstępnie przyjął program reformy finansów publicznych wicepremiera i ministra finansów Grzegorza Kołodki i zobowiązał ministra do przeprowadzenia konsultacji z partnerami społecznymi, samorządami, partiami politycznymi, i bankiem centralnym oraz przedstawienia w ciągu miesiąca gotowego dokumentu ponownie pod obrady Rady Ministrów.
"Cały czas poruszamy się w materii magicznej. Nie wiemy bowiem wciąż, jak ta reforma będzie wyglądać, gdy wyjdzie już finalnie z rządu. Myślę, że do referendum tego się nie dowiemy" - powiedział Michał Dybuła, ekonomista BNP Paribas.
"Jest pewne prawdopodobieństwo, że rząd będzie chciał odwlec prezentację programu do czasu referendum. Trudno jednak powiedzieć, czy uda mu się odwlec więcej niż o ten miesiąc" - powiedział Arkadiusz Krześniak, ekonomista Deutsche Banku.
Zdaniem analityków, rząd nie zechce podjąć ryzyka dalszego wzrostu niezadowolenia społeczeństwa z obecnego rządu, czym mogłoby grozić szybkie przeforsowanie reformy finansów publicznych.
"Siłą rzeczy każda reforma burzy trochę status-quo i w tej sytuacji rząd nie może sobie pozwolić na to, że część osób nie pójdzie do referendum, bądź też zagłosuje na 'nie' i będzie głosować przeciw rządowi i planom reformy finansów" - dodał Dybuła.