Największy wpływ na atmosferę na rynkach finansowych miało wystąpienie prezydenta George'a W. Busha. Stwierdził on, że chociaż celem jest szybkie zwycięstwo, to jednak wojna może okazać się dłuższa, niż przewidywano. W podobnych słowach wypowiedział się brytyjski minister obrony Geoff Hoon. W ciągu kilku poprzednich dni nadzieja na błyskawiczne pokonanie wojsk irackich stanowiła główny impuls, który pobudził wzrost notowań na rynku akcji, wzmacniając jednocześnie dolara oraz obniżając ceny ropy naftowej i złota.
Powrót niepewności co do czasu trwania wojny skłonił inwestorów do realizacji zysków, które osiągnęli w wyniku kilkudniowych zwyżek. Wzrostem notowań zakończyły się sesje na giełdach azjatyckich, natomiast o prawie 1% spadły do godz. 18.00 naszego czasu indeksy amerykańskie, a pod ich wpływem obniżyły się główne wskaźniki europejskie.
Jednocześnie doszło do zahamowania wzrostu kursu dolara, który spadł do 1,0613 USD za euro z 1,0587 USD w środę.
Tymczasem wiadomość o pożarze, który objął pola naftowe na południu Iraku, pobudziła wzrost notowań ropy. W Londynie za baryłkę gatunku Brent płacono 27,10 USD wobec 26,75 USD w środę. Nie znano wprawdzie skali zniszczeń, ale gdyby okazały się one duże, nie można wykluczyć dalszego wzrostu cen.